W sobotę 21.03 byłam na zakupach w sklepie Społem przy ul. Jemiołowej. To, co tam zobaczyłam wprawiło mnie w stan osłupienia. W sklepie było sporo ludzi, w większości osoby starsze lub nawet w podeszłym wieku. Nikt nie kontrolował liczby klientów, do sklepu wchodził kto chciał. Klienci, z nieznanych mi przyczyn zalecenia służb sanitarnych mający za nic, zachowywali się jak gdyby nic się nie działo. W kolejce do kasy jeden klient drugiemu siedzi na plecach, pewna pani kupując pomidory, zanim zdecydowała, który trafi do koszyka, wnikliwie obejrzała wszystkie wyłożone w skrzynce biorąc każdy owoc do ręki. Odechciało mi się pomidorów – kupiłam ogórki na placu. Najgorsze jednak w mojej ocenie to to, w jaki sposób firma Społem Południe traktuje swoich pracowników. W sklepie nie ma żadnych zabezpieczeń. Lady z żywnością są odkryte, klienci chodząc po sklepie kichają, i prychają na siebie, jedzenie i pracujące tam kobiety pracujące. Firma nie wyposażyła ekspedientek w jakikolwiek sprzęt zabezpieczający, panie spędzają całą zmianę, zapewne osiem godzin ubrane w fartuszki i czepki. Ani przy kasach ani przy ladach z żywnością nie ma żadnych kurtyn, czy choćby kawałka plexi, który mógłby chronić ludzi . Szanowna dyrekcjo Społem Południe proszę się wybrać na zakupy do delikatesów Tradycja na pl. Grunwaldzkim i obejrzeć jak można zadbać o swoich pracowników i przy okazji o klientów.
Z poważaniem.
Była już klientka sklepu przy ul. Jemiołowej.