Na wstępie muszę przestrzec wszystkich zainteresowanych pracą w tej firmie przed składaniem tutaj CV. Praca w tym miejscu jest bardzo specyficzna, a poziom absurdów każdego dnia potrafi przekraczać granice. Panuje całkowity brak organizacji i nie bez powodu co miesiąc ktoś z tej firmy — celowo z małej litery — się zwalnia. Firma jest jednym wielkim chaosem. Nie będę opisywać konkretnych historii, które mogłyby jej bardzo zaszkodzić, ale pracownicy dobrze wiedzą, jaki poziom absurdów tam panuje i normalnie rozmawiają o tym między sobą.
Możliwe też, że przełożony nie będzie miał dla Was w ogóle czasu albo ignorował Wasze problemy. Pracownicy są kategoryzowani według tego, jak bardzo potrafią przymilać się zarządowi - docenia się nie tych, którzy są najbardziej kompetentni i pracowici, ale tych, którzy potrafią dobrze wypaść przed zarządem, podlizać się, donieść na swoich kolegów, stworzyć pozory bycia ekspertem i pracownikiem roku (ewentualnie myć auta prezesów i jeździć za nich na wymianę opon). Natomiast osobom uczciwym i pracowitym dokłada się tylko więcej obowiązków, bez żadnego realnego docenienia. O zarobkach oczywiście nie wolno rozmawiać, bo każdy jest wynagradzany indywidualnie, ale są osoby (szczególnie na umowach B2B), którzy mało robią, stwarzają bałagan i problemy, a zarabiają dwa, trzy razy, więcej niż osoby ciężko i starannie pracujące. Mam nadzieję, że nie muszę dopisywać wprost, co jest tutaj wyznacznikiem pensji — na pewno nie pracowitość, staranność i zaangażowanie. Tak czy inaczej, nie ma co liczyć na godziwe pieniądze.
Ogólnie w firmie działa negatywny dobór pracowników, bo każdy bardziej ogarnięty szybko znajduje inną pracę, a zostają osoby, które może nie zawsze są najbardziej kompetentne, ale dobrze potrafią się tutaj utrzymać.
Ludzie odchodzą bez większego sentymentu, często wręcz z ulgą, że wyrwali się z toksycznego miejsca. Pracowników ubywa, a presja i nerwowość, szczególnie wśród szeregowych pracowników, stale rośnie. Brak procedur, organizacji i dotrzymywania terminów jest na porządku dziennym. Do tego dochodzi duży zakres obowiązków, dla jednych groszowe premie albo ich brak oraz stres związany z humorem „kabanosowego” prezesa. Da się tam pracować, ale szkoda zdrowia i nerwów. Wisienką na torcie jest dział HR, który zamiata pod dywan zgłaszane im patologie popełniane przez niektórych kierowników, co w normalnej firmie skutkowałoby naganą.
Podsumowując: jeśli masz zamiar ubiegać się o pracę w tej firmie, odpuść. Jest masa lepszych pracodawców.