Dzień dobry,
Widziałem Państwa ogłoszenie i chciałbym zapytać, czy charakter tej pracy jest podobny do tego, który wykonywałem kilka lat temu w Berlinie, w firmie Fortissio.
Pojechałem tam z doświadczeniem zdobytym jako doradca klienta w polskich instytucjach finansowych. Spodziewałem się profesjonalnej sprzedaży doradczej i budowania relacji z klientem. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna.
Klienci byli w dużej mierze przypadkowi – często byli to ludzie, którzy przypadkiem kliknęli reklamę na Facebooku lub zostawili dane bez większej świadomości. System automatycznie przydzielał numery i wykonywał polaczenia , przez co ta sama osoba mogła otrzymać nawet kilka telefonów jednego dnia od różnych konsultantów. Wielu klientów było zirytowanych, straszyło zgłoszeniem sprawy na policję za nękanie lub po prostu odkładało słuchawkę. Powstały nawet materiały na YouTube opisujące sposób działania takich call center.
Jedynym celem było doprowadzenie klienta do wpłaty pierwszego depozytu – zazwyczaj około min 200 dolarów – najlepiej już podczas pierwszej rozmowy. Nie było miejsca na analizę potrzeb klienta, budowanie zaufania czy długofalową współpracę. Liczył się wyłącznie wynik.
Pracowało tam około 40 Polaków. Wielu z nich otwarcie mówiło, że woli wykonywać codziennie około 150 prób, połączeń ,do osób, które najczęściej nie chciały rozmawiać, niż pracować fizycznie w chłodniach ,magazynach, miejscach bez znajomości j niemieckiego w Niemczech Nierzadko system po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach ponownie przydzielał numer osoby, która wcześniej już stanowczo odmówiła.
Rozmowy odbywały się praktycznie bez przygotowania i bez wiedzy o kliencie. Dla wielu osób wyglądało to podejrzanie – dzwonił ktoś z Berlina i namawiał do wpłaty pieniędzy do firmy zarejestrowanej na Cyprze. Dodatkowo klienci często zwracali uwagę na publiczne ostrzeżenie KNF dotyczące tej firmy. Sam produkt również nie był łatwy do sprzedaży – kontrakty CFD są instrumentami wysokiego ryzyka, a większość inwestorów detalicznych ponosi na nich straty.
Spędziłem tam cztery miesiące. Traktuję ten okres bardziej jako doświadczenie życiowe i okazję do poznania Berlina niż wartościowy etap kariery zawodowej. Ta praca nie miała wiele wspólnego z profesjonalną sprzedażą doradczą, poznawaniem potrzeb klienta, analizą jego sytuacji czy proponowaniem odpowiednich rozwiązań. Było to przede wszystkim masowe wykonywanie telefonów i wywieranie presji na jak najszybszą wpłatę depozytu.
Moim zdaniem taka praca może być pewnym doświadczeniem dla studenta lub osoby, która chce oswoić się z rozmowami telefonicznymi. Natomiast dla kogoś z doświadczeniem w sprzedaży doradczej czy obsłudze klienta niewiele wnosi do dalszego rozwoju zawodowego.
Dlatego chciałbym zapytać, czy stanowisko w Państwa firmie wygląda podobnie, czy jednak opiera się na rzeczywistej sprzedaży doradczej, budowaniu relacji z klientem i etycznym procesie sprzedaży?
Pozdrawiam,
Wolf from WallStreet