Piszę tu po raz pierwszy i nigdy wcześniej nie czułem potrzeby zostawiania negatywnej opinii o pracodawcy. To miejsce zasługuje na wyjątek.
Mieszkam blisko, wpadłem z ciekawości na 4k netto bez żadnych ambicji zostawania. Tydzień wystarczył. W zasadzie mogłem skończyć na pierwszym dniu, ale trzymałem się już tam siłą incercji.
Model biznesowy jest elegancko prosty: zatrudniasz niepełnosprawnych i zdesperowanych, inkaserujesz PFRON, płacisz minimalną i modlisz się żeby nikt nie czytał Kodeksu pracy. Ekwiwalentu za pranie odzieży roboczej nie ma — bo po co, skoro pracownicy i tak nie wiedzą że im się należy. Jeśli zakład zatrudnia powyżej 50 osób, to do kompletu brakuje ZFŚS, który byłby tu ustawowo obowiązkowy. Ale drobiazgi.
Na UR pracują dokładnie dwie osoby — tyle (usunięte przez administratora) łaskawie zatwierdzili dla zakładu chodzącego w trzy zmiany. Przełóż to na praktykę: jesteś pod telefonem całą dobę, siedem dni w tygodniu. Awaria w sobotę o drugiej w nocy? Twoja sprawa. Nie ma kto innego zadzwonić, bo tak to zaplanowano i nikomu z właścicieli do głowy nie przyszło że mogłoby być inaczej.
Zakład wygląda jak miejsce, które ktoś przestał remontować w 1994 roku i od tamtej pory tylko przygląda się jak się sypie. Rozpadający się budynek, hala produkcyjna i warsztat UR w stanie, który w każdym normalnym kraju skończyłby się wizytą PIP i protokołem. Do tego pokój socjalny i toalety dla pracowników produkcji — poziom, przy którym słowo "zaniedbane" brzmi jak komplement. Brud, zaniedbanie i sprzęt który powinien trafić na złomowisko za poprzedniej dekady. Natomiast każdy (usunięte przez administratora) dysponuje osobnym, urządzonym gabinetem i jeździ porządnym samochodem. Proporcje mówią wszystko o tym, gdzie w tej firmie są priorytety.
Wisienka: dostałem polecenie wyczesania własnymi rękami przesiewnika wypełnionego starą mąką, martwym robactwem i larwami moli spożywczych — po czym ten sam przesiewnik, bez cienia dezynsekcji, wrócił na linię produkcyjną. Firma produkuje żywność. Warto o tym pamiętać przy kolejnych zakupach.
Na dokładkę — będąc jeszcze na umowie próbnej — znalazłem świeże ogłoszenie na swoje własne stanowisko. Wystawione bez słowa, za plecami. To jedyny proces w tym zakładzie który działa sprawnie i na czas: szukanie kolejnego (usunięte przez administratora).
Szeregowi pracownicy to porządni ludzie uwięzieni w złym miejscu. Jedyna ludzka twarz tej firmy. Są po prostu nieświadomi swoich praw albo zdesperowani, i dają się wykorzystywać.
Jeśli masz COKOLWIEK innego na horyzoncie — idź tam. Szczególnie jeśli rozważasz UR.