Moje doświadczenie z Aristocrat Interactive w Krakowie jest niestety zdecydowanie negatywne.
Największym problemem jest dla mnie jakość zarządzania i ogromny chaos organizacyjny. W obszarze HR i Talent Acquisition osoby, które w mojej ocenie realnie dbały o jakość procesów, standardy i profesjonalizm, zostały zwolnione albo z czasem same zdecydowały się odejść. Efekt jest taki, że wiele procesów wygląda na pozbawione jasnego ownershipu, odpowiedzialności i konsekwencji w podejmowaniu decyzji.
Onboarding oceniam bardzo słabo. Brakuje uporządkowanego przekazania wiedzy, jasnych zasad i informacji o tym, kto odpowiada za poszczególne tematy. Nowa osoba bardzo szybko może odnieść wrażenie, że każdy wie tylko fragment tego, jak firma funkcjonuje, a na wiele podstawowych pytań trudno uzyskać jednoznaczną odpowiedź.
Osobnym tematem jest kultura organizacyjna krakowskiego biura. Ostatni piątek miesiąca wiąże się z imprezą w biurze i dużą ilością alkoholu. Dla części osób może być to atrakcyjny benefit i sposób integracji. Dla mnie obserwowanie pijaństwa w miejscu pracy zdecydowanie nie jest elementem profesjonalnej kultury organizacyjnej.
Najbardziej niepokojące było jednak moje doświadczenie związane ze strukturą krakowskiego zespołu oraz procesami rekrutacyjnymi. Zdecydowana większość zespołu, z którym miałem kontakt, pochodziła z Ukrainy. Sama narodowość pracowników oczywiście nie jest żadnym problemem. Problemem było natomiast moje odczucie wyraźnego podziału wewnątrz organizacji oraz sytuacje, w których jako Polak pracujący w polskim biurze nie zawsze czułem się traktowany jak równorzędna część zespołu.
Jeszcze poważniejsze zastrzeżenia mam do rekrutacji. Z perspektywy osoby pracującej bezpośrednio przy tych procesach odnosiłem powtarzające się wrażenie, że kandydaci z Ukrainy mieszkający w Polsce byli preferowani. Widziałem również przypadki bardzo kompetentnych polskich kandydatów, posiadających doświadczenie i umiejętności odpowiadające wymaganiom stanowiska, którzy byli odrzucani. Nie twierdzę, że jest to oficjalna polityka firmy, ale skala i powtarzalność obserwowanych przeze mnie sytuacji pozostawiły bardzo złe wrażenie i moim zdaniem powinny zostać poważnie przeanalizowane przez organizację pod kątem równego traktowania kandydatów.
Największy paradoks polega na tym, że firma oficjalnie bardzo mocno komunikuje wartości związane z diversity, współpracą i tworzeniem środowiska, w którym ludzie mają czuć się wspierani. Moje codzienne doświadczenie z krakowską organizacją było niestety dalekie od tego obrazu.
Żeby jednak wskazać coś pozytywnego: w poniedziałki firma zapewnia pracownikom kanapki. Są całkiem dobre.
I niestety jest to jedyny konkretny plus, który przychodzi mi do głowy po pracy w tej organizacji.