Moj mąż (superinteligentny, ze stopniem naukowy😒 od jakiegos czasu
codziennie (lub niemal codziennie) obala sam z 3 butelki czerwonego wina (czasem
4 butelki). Nie pije nic innego, bo tylko czerwone wytrawne wino jest dla
niego odpowiednio wyszukanym trunkiem (czyta o tym ksiazki itp.).
Dawniej bylo to od czasu do czasu, ale ostatnio zdarza sie niemal codziennie
i mąż dba, aby zawsze byla w kuchni jakas butelka w zapasie.
Juz dwa razy (moze "tylko" dwa?) zdarzylo sie, ze pozno wieczorem specjalnie
wyszedl do sklepu kupic sobie wino.
Od paru miesiecy bardzo chetnie sam robi zakupy domowe w supermarketach
(mysle, ze to dlatego, ze zawsze moze swobodnie zadecydowac, ze kupi rowniez
wino).
Zauważyłam tez, ze ostatnio stal sie znacznie bardziej drazliwy, latwiej
mozna go rozzloscic z byle powodu. Ponadto zmienila mu sie cera - czesto ma
rumience (albo cala twarz zaczerwieniona).
Nie widac, zeby go ciagnelo do innego alkoholu, wiec nie mam pewnosci, co o
tym myslec.
Na moje uwagi odpowiada, ze wino pomaga mu sie zrelaksowac i ze po prostu je
lubi. Po winie ma tez większą ochote na (usunięte przez administratora) analny
Dodam jeszcze, ze leczyl sie kiedyś Psychiatrycznie na depresje.
Jak próbuję z nim rozmawiac, to mowi, ze pije, bo musi i ze potem ma lepszy
humor.