Coraz ciekawiej wygląda sytuacja wokół Pozytonu. W przeciągu zaledwie roku mamy już 5 zmianę prezesa i kolejne roszady udziałowe w spółce. Dla zwykłego obserwatora może to wyglądać jak „normalne ruchy biznesowe”, ale osoby znające realia rynku wiedzą, że tak częste zmiany bardzo rzadko dzieją się bez powodu.chwilę pojawił się znany łódzki(usunięte przez administratora) by 11 maja sprzedac udziały obecnego prezesowi
Wygląda to trochę tak, jakby spółka była po cichu „czyszczona”. Jedne nazwiska znikają, pojawiają się nowe twarze, zmieniają się udziały, a całość przypomina bardziej przygotowywanie nowego rozdania niż spokojne prowadzenie stabilnej firmy. Pytanie tylko — po co?
Czy to próba odcięcia się od dawnych układów i odpowiedzialności? Czy budowanie nowej struktury pod jednego dominującego właściciela? A może zwykła zasłona dymna, żeby pracownicy i rynek jeszcze chwilę wierzyli, że wszystko jest pod kontrolą?
Bo najgorsze w takich sytuacjach jest właśnie milczenie. Gdy pracownicy zastanawiają się, czy pensje będą na czas, a wokół firmy zaczyna się karuzela stanowisk i udziałów, to ludzie naturalnie zaczynają zadawać pytania. I mają do tego pełne prawo.
Czy obserwujemy zwykłą reorganizację? Czy próbę ratowania sytuacji? A może cichy, powolny upadek opakowany w eleganckie zmiany w KRS-ie?
Rynek wszystko zweryfikuje. Ale jedno jest pewne — takie ruchy nigdy nie dzieją się bez powodu.