Nie polecam Mariny i Oksany do pomocy w poszukiwaniu mieszkania w Poznaniu.
Zwróciłem się do nich po to, żeby oddelegować proces poszukiwania: otrzymywać oferty przefiltrowane zgodnie z moimi wymaganiami, szybko umawiać oglądania i nie zajmować się samodzielnie telefonami, sprawdzaniem ogłoszeń oraz ciągłym przypominaniem. Zapłaciłem 300 zł zaliczki.
W praktyce i tak musiałem sam szukać mieszkań, sprawdzać przesyłane propozycje, przypominać o wybranych ogłoszeniach i ustalać, czy ktokolwiek w ogóle skontaktował się w sprawie konkretnej nieruchomości. W moim przypadku pośredniczki nie ułatwiły poszukiwań, tylko dodały kolejny poziom oczekiwania i kontroli.
Najbardziej wymownym przykładem było mieszkanie na Jeżycach.
7 września o 18:40 sam znalazłem ogłoszenie i wysłałem je agentkom. O 19:16 otrzymałem odpowiedź: „Wszystkiego się dowiem”. 8 września, po moim pytaniu o wybrane mieszkania, otrzymałem odpowiedź: „Wiadomości zostały wysłane, czekamy”.
Oglądania jednak mi nie zorganizowano.
9 września sam skontaktowałem się z przedstawicielem tej oferty i w ciągu około godziny umówiłem oglądanie jeszcze tego samego dnia. Później agentka napisała: „to mieszkanie zostało wynajęte”.
Czyli mieszkania, które sam znalazłem i przekazałem agentkom, nie doprowadzono nawet do etapu oglądania, podczas gdy mój samodzielny kontakt przyniósł rezultat w około godzinę.
Po tej sytuacji kilka razy wprost zapytałem, czy Oksana dzwoniła 8 września w sprawie tego ogłoszenia i kiedy dokładnie. Nie otrzymałem jednoznacznego potwierdzenia. Zamiast odpowiedzi napisano mi: „Wczoraj byliśmy na oglądaniu innego mieszkania, które zaakceptował Pan do obejrzenia”.
Nie rozumiem, w jaki sposób jedno oglądanie tłumaczy brak działań dotyczących innych wybranych ofert. Od pośrednika oczekiwałem równoległej pracy nad kilkoma opcjami, szczególnie gdy dobre mieszkania szybko znikają z rynku.
Miałem też zastrzeżenia do jakości doboru ofert. Wskazałem ważne kryterium: około 15–20 minut tramwajem do centrum. Później dodatkowo doprecyzowaliśmy, że dogodna lokalizacja jest dla mnie ważniejsza niż bliskość dużego lasu. Mimo tego nadal proponowano mi mieszkania w niewygodnych lokalizacjach.
Na jedno z oglądań jechałem około 40 minut z centrum. Sam zbyt późno sprawdziłem dokładnie adres i uznałem, że nie będę już odwoływał spotkania. Przy tym agentka spóźniła się około 30 minut.
W innym przesłanym mi ogłoszeniu sam zauważyłem wymóg posiadania polskiego obywatelstwa. Czyli nawet podstawową weryfikację tego, czy dana oferta w ogóle jest dla mnie odpowiednia, częściowo musiałem wykonywać sam.
W sprawie jednej z ofert Oksana powiedziała mi przez telefon: „oni nie chcą nam wynająć”. Kiedy jednak skontaktowałem się z przedstawicielem mieszkania bezpośrednio, normalnie omówiono ze mną warunki i umówiono oglądanie. Dlatego poprosiłem o informację, kiedy dokładnie agentka kontaktowała się w sprawie tego ogłoszenia i jaką odpowiedź otrzymała.
Zamiast konkretnej odpowiedzi dostałem:
„Kola, starałyśmy się”.
„Jesteśmy normalnymi pracownikami”.
„Proszę przeczytać umowę”.
Tyle że nie pytałem, czy się starały. Pytałem: czy 8 września wykonano telefon w sprawie konkretnego ogłoszenia, o której godzinie i co odpowiedziano. Jednoznacznej odpowiedzi nie otrzymałem.
Osobną kwestią był zwrot zaliczki.
9 września Marina napisała mi: „Nikołaj, jutro przygotuję aneks do umowy i zwrócimy przedpłatę”. Przez telefon również omawialiśmy zakończenie współpracy ze zwrotem 300 zł.
Następnego ranka stanowisko się zmieniło: „nie ma podstaw do zwrotu”. Następnie: „Nie szkoda mi tych pieniędzy, ale zgodnie z umową mogę ich nie zwracać”.
Wieczorem otrzymuję na piśmie obietnicę zwrotu, a rano już wyjaśnienie, dlaczego nic nie trzeba zwracać.
Agencja podkreśla, że zorganizowała trzy oglądania. Nie zaprzeczam temu. Sam fakt kilku oglądań nie oznacza jednak dobrej jakości usługi.
Zapłaciłem za to, żeby zdjąć z siebie pracę związaną z poszukiwaniem mieszkania. W praktyce wyglądało to tak: sam znajdź ogłoszenie, sam sprawdź warunki, przypomnij agentowi, ustal, czy w ogóle skontaktował się w sprawie oferty, a jeśli nie ma rezultatu — zadzwoń sam i sam umów oglądanie.
Dla mnie całkowicie podważa to sens korzystania z usług pośrednika. Po takim doświadczeniu nie tylko sam ponownie nie skorzystałbym z usług Mariny i Oksany, ale również innym radziłbym dobrze się zastanowić, zanim zapłacą za usługę, którą później trzeba samodzielnie kontrolować i częściowo wykonywać.