Przebieg rekrutacji
Składałem CV na stanowisko biurowe. Otrzymałem telefon, z informacją, że no w zasadzie to oni nie szukają, ale może byłbym zainteresowany sprzedażą ubezpieczeń (pani po prostu wykorzystała moje dane osobowe do ogarnięcia "podwykonawcy" w innej firmie). Powiedziałem, że raczej nie moja branża, ale jeśli liczy się z tym, że będzie to stracone 20 minut, to przyjmę propozycję spotkania i zobaczymy, czy jest sens współpracy na zasadzie dodatkowych okazjonalnych zleceń dla mojej działalności. "Ryzykujemy tylko czasem". Do spotkania doszło. 20 minut gadki motywacyjnej o rozwoju i możliwościach, tanich chwytów o tym, że to szansa, ale trzeba się w pełni zaangażować. Że wykręca się dużą kasę. Rodem z poradników dla akwizytorów. Sugestia, że w szukaniu klientów pomocna jest baza kontaktów z poprzednich działalności, że bliscy często się angażują, no i informacja, że na początku to w zasadzie będę szukał klientów dla niej (i warto bliskich zaangażować... LoL). 4 krotnie próbowałem wtrącić, że nie jestem zainteresowany współpracą na 100%, jak mówiłem, przyszedłem pogadać, żeby sprawdzić czy jest pole do wspólnych korzyści w sytuacji gdyby był to dla mnie dodatkowy, okazjonalny kanał dochodów. 2 razy pani nie zrozumiała, 2 razy wyglądało, jakby zarejestrowała, ale nie zmieniało to kierunku rozmowy.
Rozmowa zabawna, ale smutna.
Potencjalnym pracownikom / kontrahentom polecam mimo wszystko, aby wiedzieć jak czuje się druga strona podczas nachalnego wciskania produktu i jakich błędów unikać. 20 minut takiej rozmowy da więcej niż przeczytanie niejednego poradnika.
Pytania
Weź pan tę robotę.
Rezultat:
Dostałem pracę, ale nie przyjąłem