Pani Ewa od początku przejawia nadmuchane ego, zarzucając tesktami typu:
- ja bardzo dużo widzę już na pierwszym spotkaniu
- ja mam 30 lat doświadczenia
Co gorsze, zamiast śledzić najnowsze badania dot. opieki naprzemiennej czy używania elektroniki, dzieli się swoimi opiniami nie wiadomo na czym w zasadzie opartymi, typu że opieka naprzemienna przyszła z USA i jest krzywdząca dla dziecka w ogóle, i że dziecko powinno mieszkać u jednego rodzica cały czas.
Podczas gdy szybki research od razu pokazuje, że JPC jest bardziej europejskie, niż amerykańskie, i że to kraje tak jak Belgia czy Szwecja mają najwięcej doświadczenia. A, co najważniejsze, badania pokazują, że opieka naprzemienna daje dziecku lepszy rozwój, niż wychowywanie przez jednego rodzica:
- https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371%2Fjournal.pone.0288112 - systematyczny przegląd z ostatniej dekady mówi wprost: "The results showed that children’s outcomes were the best in nuclear families but in 75% of the studies children in SPC arrangements had equal outcomes. Children in LPC tended to report the worst outcomes.", tj. że rodzina nuklarna/pełna ma najlepsze rezultaty (ofc), ale opieka naprzemienna dobrze prowadzona daje bardzo porównywalne warunki rozwojowe dziecku. Opieka u jednego rodzica daje najgorsze wyniki rozwojowe dziecka.
Pani Ewa ma też bardzo zopiniowane podejście do elektroniki i zakazuje ją w całości, w ogóle nie różnicując nieodpowiedzialnego podejścia wielu rodziców, którzy dają dziecku urządzenie, żeby pasywnie oglądało ogłupiające bajki albo żeby dziecko nie zachowywało się źle, i świadomemu-odpowiedzialnemu podejściu wspólnego używania urządzenia we dwoje, gdzie urządzenie traktuje się jako narzędzie nauki o świecie, nauki słownictwa, itd., z wykorzystaniem odpowiednich, rekomendowanych aplikacji/gier edukacyjnych, i z odpowiednim limitem czasowym (max. 1h dziennie dla trzylatków), rekomendowanym przez poważne światowe instytucje:
- https://www.blueberrypediatrics.com/health-tips/pediatrician-backed-screen-time-guidelines-for-kids-babies-toddlers-and-preschoolers-ages-0-5
Wielkim też problemem było dla pani Ewy, że dziecku nie narzucałem narzucanych przez nią mi ram zachowań na spotkaniu, i na podstawie tego, że dziecko siedziało u mnie na kolanach i często tyłem do pani, wyciągała jakieś nadmierne wnioski o tym, jak rzekomo krzywdzę swoje dziecko, bo nie wymuszam na nim "poprawnych" zachowań w towarzystwie. Szczerze? Typowe oczekiwania osoby o nadmiernym autowizerunku i oczekiwaniu jakiegoś z powietrza wziętego respektu dla jej osoby. Porażka.