ODRADZAM wizyty u dr Anny Karpińskiej-Mireckiej. Sytuacja, która spotkała moją córkę, to absolutny skandal i pokaz skrajnego lekceważenia pacjenta.
Czekałyśmy na wizytę z miesiąc. Wizyta była umówiona na 13:45. W gabinecie pojawiłyśmy się o 13:48 – podkreślam, zaledwie 3 MINUTY po wyznaczonym czasie, przy 15 minutach przewidzianych na pacjenta. Dr Karpińska-Mirecka odmówiła przyjęcia dziecka, ponieważ „WYŁĄCZYŁA JUŻ KOMPUTER I JEST PO TERMINIE”.
Moje tłumaczenia, że spóźnienie jest minimalne, że specjalnie dziecko zwolniłam z ostatnich lekcji w szkole, lekarka potraktowała z absolutną pogardą i wyszła z gabinetu. Żeby było mało, w rejestracji okazało się, że na ten rok skończyły się limity NFZ, więc przez złą wolę tej pani córka została pozbawiona ciągłości leczenia specjalistycznego.
Zachowanie lekarki to naruszenie zasad zawartych w Kodeksie Etyki Lekarskiej oraz podstawowych standardów szacunku wobec pacjenta. Sprawa zgłoszona do NFZ, Rzecznika Praw Pacjenta i Izby Lekarskiej.