Pracowałem w firmie od sierpnia 2022 roku do maja 2026 roku.
Przy zatrudnieniu omawiana była kwestia zawarcia umowy o pracę. Otrzymałem zapewnienie, że po około trzech miesiącach pracy na umowie zleceniu zostanę zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Jednak przez cały okres współpracy nigdy do tego nie doszło. Za każdym razem pojawiały się nowe wyjaśnienia i powody, dlaczego jest to niemożliwe lub dlaczego nie ma takiej potrzeby.
Przez cały okres współpracy pracowałem wyłącznie na umowie zleceniu, pomimo stałego charakteru pracy, dużej odpowiedzialności oraz wieloletniego zaangażowania na rzecz firmy.
Osobną kwestią jest temat urlopu. W okresie od sierpnia 2022 roku do maja 2026 roku udało mi się skorzystać z urlopu tylko jeden raz – w maju 2023 roku przez jeden tydzień kalendarzowy. Następnie kolejny urlop miał miejsce dopiero pod koniec kwietnia 2026 roku i trwał zaledwie 4 dni. Oczywiście dni te nie były płatne, ponieważ pracowałem na umowie zleceniu.
Po zakończeniu współpracy usłyszałem zarzut, że sam nigdy nie zgłaszałem potrzeby skorzystania z urlopu, natomiast właściciel firmy rzekomo wielokrotnie proponował mi urlop za pośrednictwem komunikatora WhatsApp. Po przejrzeniu całej historii korespondencji nie znalazłem jednak ani jednej takiej wiadomości ani propozycji.
Warto również zaznaczyć, że wysokość mojego wynagrodzenia pozostawała praktycznie niezmieniona od września 2022 roku do stycznia 2026 roku, pomimo inflacji, wzrostu kosztów najmu mieszkań, opłat za media oraz ogólnego wzrostu kosztów życia. Jednocześnie w tym okresie znacząco wzrósł zakres wykonywanych przeze mnie obowiązków oraz poziom odpowiedzialności.
Dodatkowo niektóre wyjazdy serwisowe, takie jak demontaż falowników lub magazynów energii przeznaczonych do wysyłki do serwisu, nie były odrębnie wynagradzane.
Gdy poruszyłem temat podwyżki wynagrodzenia, zamiast realnego wzrostu wynagrodzenia zaproponowano mi nowy system rozliczania pracy. W mojej ocenie rozwiązanie to nie poprawiało mojej sytuacji finansowej i nie gwarantowało utrzymania satysfakcjonującego poziomu dochodów.
Praca w praktyce wymagała stałej dyspozycyjności. Dla przykładu, w lutym 2026 roku czas mojej pracy bezpośrednio na obiektach wyniósł 196 godzin i 34 minuty, bez uwzględnienia czasu dojazdów. Dodatkowo 18 godzin i 48 minut poświęciłem w niedziele na przygotowanie dokumentacji technicznej. Dane te mogę potwierdzić historią lokalizacji Google Maps oraz prowadzonym przeze mnie zestawieniem czasu pracy.
W trakcie współpracy zajmowałem się nie tylko pracami elektrycznymi i instalacjami fotowoltaicznymi, ale również wykonywałem pomiary elektryczne, konfigurację urządzeń, uruchamianie falowników, przygotowywanie dokumentacji technicznej, dokumentacji fotograficznej, protokołów pomiarowych, schematów jednokreskowych oraz ekspertyz technicznych.
Największym rozczarowaniem było dla mnie to, że po niemal czterech latach pracy oraz wielokrotnym poruszaniu tematu umowy o pracę dowiedziałem się, że inny pracownik został zatrudniony na podstawie umowy o pracę, podczas gdy moje prośby przez lata pozostawały bez rezultatu.
Opinię tę pozostawiam wyłącznie po to, aby osoby rozważające zatrudnienie w tej firmie mogły wcześniej zapoznać się z warunkami współpracy i podjąć świadomą decyzję.
Każdy sam oceni, czy są to warunki odpowiednie dla wieloletniej współpracy, rozwoju zawodowego oraz budowania zaangażowania w rozwój firmy.