Chłop przychodzi szukać pracy na przypale, niczego nieświadomy okazuje się, że szefowa prowadzi rekrutację... Mówię sobie "Dobra, jedziemy z tym" 3 głębsze oddechy i wchodzę do gabinetu. Boss siedzi na krześle- twarda kobita patrzy na mnie spod byQa, niczego nieświadomy siadam na krześle- nim zastanowiłem się co powiedziałem podaje rękę i mówi "Dziękuję za rozmowę, odezwiemy się w przypadku pozytywnego rozpatrzenia Pańskiej aplikacji". Cholibka, czyżby to była pierwsza i moja ostatnia rozmowa? Tego nie wiem, podrzuciłem Cv do paru miejsc gdzie ghosting to jedyna forma odpowiedzi na aplikację człowieka w tych czasach. Po tygodniu dzwoni do mnie jakiś nieznany numer, pewnie scam, odbiorę może będzie śmiesznie "Dzień Dobry, kiedy może Pan zacząć pracę u nas i czy to nadal aktualne?" Mówię "Jezu, czyżby ta broda tak zadziałała na rozmowie czy może faktycznie gadałem z sensem???" Przyjechałem na pierwszy dzień do pracy i już się pięknie zaczął, dotarcie do miejsca było jak przeprawa przez amazonkę nie znając terenów okolicznego terytorium, jakoś się udało. Na miejscu okazuje się, że pracuję z 4 babami i jestem sam, mówię "Dobra, będzie ciekawie, leszczem nie jestem, ale to wyzwanie może mnie wzmocnić'. Po kilku miesiącach okazało się, że nie jest tak źle, polubiłem te ich dramki i kłótnie, które są jak pryszcz na ciele, na które można diclofenac pstryknąć i będzie bosko, jednak to jest grubsza sprawa i nie tak łatwo się załatwia sprawy jak się kobity kłócą- Panowie, lepiej się nie wtrącać jak widać, że zadymka wisi w powietrzu i jest drobne zamieszanko na karku. Po prawie półtorej roku uważam, że praca spoko, lepiej się głowić z czymś niż siedzieć i machać lancą od krio jak na praksach w szpitalu, a z drugiej strony nie ma co się bać pracy z kobitami- czasem warczą, czasem gryzą, jednak ciasto czy jakieś słodkie przekąski potrafią je ujarzmić lepiej niż niejedno dobre słowo (polecam!!!). Zespół dosyć zgrany, robisz swoje, wychodzisz i masz to czego chciałeś, emocje, które czasem sięgają zenitu gdy jest dużo pracy, dużo śmiechu, który dostarcza starsza koleżanka pracująca na stanowisku fizjo gdy dobrze się człowiek wybije przez gąszcz nudy dzisiejszego świata. Pacjenci pierwsza klasa jeśli umiesz gadać z ludźmi zamiast siedzieć cicho jak burek, a i dowiesz się czegoś ciekawego od pozytywnych ludzi!
Uważam, że warto wystawić ocenę 5/5, nigdy się nie nudziłem, a przy natłoku pracy często jakieś dobre słowo poleci czy jakaś śmiechaweczka na start też będzie. Vibe'ik oceniam na 6/5, dramki 7/5, a całą atmosferę na 10/5.
Polecam