Pracowałam w tej firmie 6 lat i z perspektywy czasu jest mi po prostu szkoda, w jakim kierunku poszła.
Zaczynałam w miejscu, które naprawdę dobrze wspominam – była świetna atmosfera, stały i zgrany zespół, dobre warunki finansowe i poczucie, że problemy można rozwiązać normalną rozmową. Koordynatorzy, lekarze, pielęgniarki i pozostali pracownicy współpracowali ze sobą, a wiele rzeczy dało się załatwić po prostu po ludzku. Widziałam w tej firmie duże perspektywy i przez lata bardzo się z nią utożsamiałam.
Niestety z czasem wszystko zaczęło się zmieniać. Punktem zwrotnym było zatrudnienie dyrektora DK, który w mojej ocenie całkowicie zniszczył atmosferę i kulturę pracy. To osoba, która nie okazuje szacunku pracownikom, a szczególnie kobietom. Wielokrotnie podczas rozmów dotyczących podwyżek słyszałam, dlaczego „nie zasługuję” na więcej, niezależnie od mojego zaangażowania i wyników. Człowiek, który zdecydowanie za bardzo lubi słuchać własnego głosu, a za mało słucha swoich pracowników.
Szczególnie źle wspominam sytuacje podczas rekrutacji, kiedy kandydatki były pytane o plany dotyczące posiadania dzieci. Było mi zwyczajnie wstyd za firmę, w której pracowałam, uczestnicząc w takich rozmowach.
Przez lata bardzo walczyłam o swoje miejsce w tej firmie. Niestety w pewnym momencie przestały liczyć się kompetencje, doświadczenie i rzeczywisty wkład w pracę. Zaczęto mnie systematycznie umniejszać, odbierać mi znaczenie, a ostatecznie zdegradowano mnie, doprowadzając do sytuacji, w której sama zaczęłam rozważać odejście. I dokładnie do tego doprowadzili.
Dużym rozczarowaniem była dla mnie również postawa części kadry zarządzającej. Osoba, która została kierownikiem zespołu koordynatorów, w mojej ocenie nie była przygotowana do pełnienia tej funkcji. Zbyt łatwo ulegała wpływom zarządu, bała się wyrażać własne zdanie i – co najbardziej przykre – nie dawała pracownikom poczucia, że mogą liczyć na jej wsparcie.
Z czasem zaczęto również ograniczać kolejne benefity i dodatkowe bonusy, tłumacząc to „zbyt niskimi wynikami”. Zawsze znalazł się jakiś powód, żeby coś zabrać albo odmówić. Trudno nie odnieść wrażenia, że wraz ze zmianami kadry zarządzającej zmieniło się również podejście do pracowników – z ludzi, którzy byli częścią zespołu, staliśmy się po prostu kolejnymi pozycjami w tabeli.
Szkoda. Naprawdę szkoda, bo 6 lat temu uważałam, że trafiłam do świetnego miejsca pracy, z ogromnymi możliwościami rozwoju. Dziś mogę powiedzieć, że największym rozczarowaniem nie jest samo odejście, ale sposób, w jaki potraktowano ludzi, którzy przez lata budowali tę firmę.
Mam nadzieję, że kiedyś ktoś zatrzyma się i zastanowi, do czego prowadzi taki sposób zarządzania.