Być może ta opinia nic nie zmieni ale może ostrzeże przyszłych pracowników przed tym, z czym można się spotkać się w tym przedszkolu.
Niestety w tym przedszkolu wśród pracowników panują bardzo niezdrowe nawyki. Klika pracownic rządzi dyrekcją (pracownikiem administracyjnym, bo główny dyrektor jest zamiejscowo i nie do końca wie co tam się wyprawia).
Zapamiętaj, gdy nie cieszą Cię ploteczki, obgadywanie innych, drwiny, gdy przychodzisz do pracy i jesteś nauczycielem oddanym i zaangażowanym w dobro dzieci i wierzysz, że Twoje podejście jest odpowiednie to niestety - mylisz się.
Tutaj główne skrzypce grają plotki, sytuacje krzywdzące, gdzie racja jest po Twojej stronie są obrócone tak, że to Ty wychodzisz na osobę powodującą konflikty. Rozmowy jak się Ciebie pozbyć, bo działasz inaczej, bo jesteś niewygodna dla reszty. Prywatna grupa na słynnym komunikatorze, która bezkarnie działa mimo wiedzy przełożonej, gdzie ploteczki nałogowo toczą się w trakcie pracy, ploteczki gdzie gorącym tematem jesteś Ty, pomawianie nawet o molestowanie dziecka. Przypadkiem dowiadujesz się o tej grupie i o tym co tam się dzieje, Ty i inna osoba jesteście przedmiotem notorycznej nagonki. Podczas urlopu druga osoba zostaje przeciągnięta na stronę reszty grupy i zmawiają się wspólnie przeciwko Tobie idąc do dyrekcji, wymyślają bajkę w kwestii opieki nad dzieckiem autystycznym, one są 4 - Ty jesteś 1, przełożona nie daje Ci prawa dojść do głosu, nie zamierza być obiektywną, nie obchodzi jej Twoja wersja wydarzeń. Słyszysz, ze jeste4ś niewygodnym pracownikiem i nie wpisujesz się w zasady panujące w tym przedszkolu (a raczej ich brak!).
W międzyczasie dochodzi do przykrej sytuacji osobistej, gdzie ubiegam się o świadczenie. Przełożona twierdzi, że nie ma praw, mimo, że powołuję się na ustawę prawa pracy - brak znajomości prawa pracy, brak zaangażowania by się dowiedzieć czy słusznie chcę złożyć wniosek u niej. Jestem zmuszona skonsultować się w tej kwestii z Zusem, z PiP i finalnie z kadrami, które działają zamiejscowo, dopiero interwencja kadr powoduje, że moje dokumenty zostają przyjęte - tracę w tej chwili kilka dni, a w sytuacji trudnej dla mnie życiowo musze się martwić sprawami kadrowymi i pilnować swoich praw. Po 1,5 miesiąca dowiaduję się, że pracodawca podał nieprawidłowe dane odnośnie osób zatrudnionych, Zus zwrócił się do niego o dodatkowe wyjaśnienia i mój wniosek i wypłata świadczenia jest w zawieszeniu. Jakoś mnie to nie dziwi, bo ze zwykłym urlopem był problem, więc wnioski o świadczenia to już wyższy level.
Finalnie szalę goryczy przelewa jeszcze jedna sytuacja, szukasz pracy w innym przedszkolu, jesteś wysoko w rekrutacji ale to przedszkole postanawia zasięgnąć opinii o Tobie - nie u przełożonej, która mimo wszystko do końca twierdziła, że jesteś dobrym nauczycielem, ale u pracownicy (pomocy nauczyciela), tej samej, która była w grupie plotkujących na Twój temat. Pracownica oddaje dzieci do tamtego przedszkola gdzie jesteś w rekrutacji i bez wahania wydaje opinię "nie nadaje się", "nie ma podejścia", "jest opryskliwa". W związku z tym moja droga rekrutacji w tamtym przedszkolu została skreślona.
Dlaczego byłam tak traktowana? Dlatego, że liczyło się dla mnie dobro dzieci, przede wszystkim, ze oddałam im serce a współpracownice widziały we mnie zagrożenie, nie byłam dla nich partnerem do rozmów i ploteczek, nie byłam z przełożoną na "Ty" fałszywie udając koleżankę.
Tak w wielkim skrócie wyglądała historia mojej siostry, postanowiłam napisać tutaj kilka słów, bo to co ją spotkało w przedszkolu Integracyjnym Św. Józefa w Biczycach Dolnych przekracza wszelkie granice. Takie miejsca w ogóle nie powinny istnieć, trzeba zadać sobie pytanie, jak te osoby przykładają się do opieki nad dziećmi skoro przychodzą do pracy dla innych celów. Przyszły pracowniku, pamiętaj nie daj się omamić i wykorzystać|!