Nie polecam pracy w Baleno i niestety mówię to z własnego doświadczenia.
Pracowałam tam zaledwie 4 miesiące, ale to wystarczyło, żebym zobaczyła, skąd bierze się tak wiele negatywnych opinii i dlaczego rotacja pracowników jest tak duża. Odeszłam, ponieważ psychicznie nie byłam już w stanie dłużej funkcjonować w takiej atmosferze.
Najbardziej przykre jest to, że problemem nie są ludzie, z którymi pracuje się na co dzień. Wręcz przeciwnie – większość osób, które poznałam, była naprawdę pomocna, zaangażowana i w porządku. Problem zaczyna się wyżej.
Pani Koordynator Biura i HR swoim zachowaniem skutecznie tworzy atmosferę stresu, napięcia i strachu przed zwykłą rozmową. Pracownicy boją się pytać, zgłaszać problemy czy prosić o pomoc, bo można usłyszeć tekst w stylu: „Jesteście dorośli, rozwiążcie to sami”. Tylko że kiedy pojawiają się nieścisłości, chaos organizacyjny i ogrom obowiązków, pracownik powinien mieć wsparcie przełożonego, a nie poczucie, że każde pytanie jest problemem.
Do tego dochodzą częste wahania nastroju i atmosfera, w której człowiek zastanawia się, czy dzisiaj jest w ogóle dobry dzień, żeby odezwać się do swojej przełożonej.
Szczególnie współczuję osobom z działu obsługi klienta. Ilość obowiązków i tempo pracy są momentami zwyczajnie nie do udźwignięcia, a zamiast realnego wsparcia można odnieść wrażenie, że pracownik ma po prostu robić więcej, szybciej i bez narzekania. Nic dziwnego, że ludzie odchodzą.
Najbardziej zastanawiające jest jednak to, że mimo ciągłego odpływu pracowników i powtarzających się negatywnych opinii, najwyraźniej nikt nie widzi problemu. Szef, zamiast zastanowić się, dlaczego wartościowi i zaangażowani ludzie nie chcą tam zostać, zdaje się nie dostrzegać, że sposób zarządzania może być jednym z głównych powodów tej rotacji.
Szkoda, bo firma mogłaby mieć naprawdę dobry zespół. Ma wielu wartościowych pracowników, którzy się starają i wykonują ogrom pracy a i tak nie są za to doceniani a traktowani jak maszynki do powiększania portfela Szefa. Niestety bez szacunku, wsparcia i normalnej komunikacji nawet najlepsi w końcu powiedzą „dość”.
Ja powiedziałam.