Jest to opinia wystawiona nie przez gościa a byłego pracownika, który w tej restauracji stracił wiele lat, nerwów i zdrowia. Z całego serca nie polecam podejmowania współpracy z właścicielem, panem Bartkiem — jednym z najmniej odpowiedzialnych ludzi, jakich można poznać. Jest to osoba pozbawiona szacunku wobec ludzi, z którymi pracuje.
Trudno mówić o jakiejkolwiek formie legalnego zatrudnienia przy nieopłacanych składkach i wypłatach opóźnianych od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy. Po naprawdę wielu miesiącach takiego procederu mówienie ludziom, że nie ma pieniędzy i albo mogą "pomóc" i udawać, że wszystko jest ok albo przestać się awanturować i odejść jest jak plucie pracownikom w twarz. Obecna menadżerka bardziej interesowała się ilością miodu w zimowej herbacie niż tym, czy pracownicy mają za co żyć. Wynagrodzenie można było otrzymać wyłącznie wtedy, gdy człowiek nieustannie upominał się o swoje pieniądze, groził albo nie przyszedł do pracy na swoją zmianę.
Właściciel pozwala sobie na nazywanie byłej pracownicy — za jej plecami — „sabotażystką” i „ćpunką” tylko dlatego, że domagała się wypłaty jej wypracowanych pieniędzy. Gadał, że wywali wszystkie brzydkie dziewczyny i zatrudni same ładne. Zresztą kobiety lubi określać takimi słowami jak np. "świnki".
Urządzane zebrania polegały na szukaniu winnego, zwalaniu całej winy na kuchnię i wyznaczenia kozła ofiarnego (oczywiście za plecami bo jeśli chodzi o kontakt bezpośredni to było klepanie po ramieniu :)). Nie docierało, że gości jest mniej przez tragiczne zarządzanie bo miesiące wcześniej nie było połowy karty, nie było towaru, przez tygodnie lodówki z napojami były puste z czego kelnerzy głupio się musieli tłumaczyć przy stołach bo towar nie mógł przyjechać przez zaległości w płatnościach. Obsługa sali nie mogła się doprosić szefa o reakcję na klejące się stoliki spaprane przez złe zalakierowanie, dopiero po wielu negatywnych opiniach na Google zostały zabierane pojedynczo i ścierane z tego lakieru.
Nie polecam tego miejsca nikomu, kto rozważa podjęcie tam pracy. Możliwe, że nie zobaczycie swoich pieniędzy, składek a zdrowia wam nikt nie odda, tym bardziej, że jak to w gastro, możecie zapomnieć o umowie, L4 czy urlopie. Wieloma rzeczami w tym miejscu mogłaby się zainteresować Państwowa Inspekcja Pracy.