Praca sama w sobie okej, można powiedzieć że przyjemna. Jeździsz autem i zarabiasz. Żadnej większej filozofii na papierze nie ma, jednak jeżeli wejdziemy już w głąb to jednak pojawia się minus za minusem.
- każdy wyżej stanowiskiem w firmie patrzy tylko i wyłącznie na czubek swojego nosa, nikt ci za bardzo nie pomoże, nikt nie będzie z tobą szczery z własnej dobrej woli
-dużo not obciążeniowych (opóźnienie w dodaniu kosztów, wydanie auta bez listewek firmowych czy naklejek, wydanie auta z brudnym dywanikiem czy pominięcie lub przypadkowe stworzenie małego odprysku na lakierze czy szybie.
- mimo tego że auta są ubezpieczone na full i tak kierowcy są bardzo obciążani za stan samochodu. W poważniejszych firmach, istnieje świadomość tego że jeżeli kogoś praca polega tylko i wyłącznie na jeżdżeniu samochodem to jakaś szkoda na aucie może czasami się stać, niekonieczne duża, mały odprysk od kamienia (na masce, szybie). Nie jest tak niestety w onerent. Tu najmniejsze noty są nawet najmniejsze uszkodzenie zaczynają się od 500sl a kończą na 2000zl.
Jezeli juz o obciążeniach, to taki pro tip, nie przekraczajcie 149kmh, firma za pojechanie 150 zeruje zadania. Nie interesuje ich to czy zadanie trwało pół godziny, godzinę czy trzy. Wszytsko 1:1 wyzerowane, bez tłumaczeń. Wasze zadanie wpada do Excela na czerwono „i choćby skały s” nie unikniecie jazdy za darmo.
-zmuszanie do pracy, jak kolwiek to nie brzmi, czasami nie ma komu pracować, jakieś święto czy inny weekend. Wtedy firma wyciąga magiczny pomysł z rękawa i losuje pracownika który obowiązkowo musi przyjść w ten dzień do pracy. Jeżeli się nie zgodzisz to możesz pożegnać się ze stałymi zleceniami, będziesz omijany we wszystkich możliwych zadaniach.
-nawet gdy zostaniesz po godzinach pracy (nie raz zdążało mi się pracować powyżej 11h, a słyszałem że rekordziści jeździli bez dłuższej przerwy ponad 24h) nie zostaniesz w żaden sposób doceniony. Broń Boże nie wpłynie to pozytywnie na twoje relacje z pracodawcą. Będziesz po prostu miał łatkę tego który zostanie zawsze dłużej, jeżeli ktoś czegoś nie będzie chciał zrobić to zrobisz to ty, „bo już tak robiłeś, co ci to zmieni”
- moim ulubionym sposobem szantażu w przypadku gdy nie było komu zostać np po 18 w pracy było -„jeżeli nie chcesz zarabiać to nie pracuj, jest 2/3 na Twoje miejsce”.
Krótko dodam że pracownicy wyższych szczebli bardzo lubią wspólnie was obgadywać za plecami, nawet w bardzo złej formie.
Kolejnym aspektem jest odejście relokacji ( przewozu aut pomiędzy miastami). Firma od niedawna korzysta z usług zewnętrznych kierowców ( często z Ukrainy) którzy przewożą auta między oddziałami za mniejszą kwotę niz ta która mógłby zarobić pracownik onerent, trochę słabo brzmi co? Szkoda, była to jedna z niewielu aktywności, która sprawiała naprawdę wielką przyjemność.
Pracuję tu już naprawdę długo i uważam że „im dalej w przyszłość, tym gorzej na pracowników”
Dużo not, ciągła kontrola kierowców ( w firmie są nawet zatrudnione osoby które kontrolują pojedyncze zadania pracowników co do kilometra i minuty na GPS, tak więc twoje położenie jest każdemu znane)
Uważam że firma zrobiła duży krok w przód, względem wcześniejszych lat.
Lecz działa ona pro-kliencko, aż do przesady. Gdyby mogli, pozwolili by klientowi napluć na pracownika, byle by tylko zyskać dobrą opinię.
Niestety pracowników niższych szczebli traktują jako pachołki.
Pozdro