Jeśli ktoś zastanawia się nad pracą w tej pralni — zastanówcie się dwa razy, zanim tam pójdziecie. Warunki pracy pozostawiają bardzo wiele do życzenia, a podejście do pracownika momentami jest po prostu żenujące.
Normy są regularnie zwiększane do poziomu, który — z perspektywy pracownika — wygląda jak całkowite oderwanie od rzeczywistości i obowiązujących zasad w Holandii. Zamiast normalnej rozmowy i próby znalezienia rozwiązania, człowiek ma po prostu zapier***ć coraz szybciej, bo przecież zawsze można jeszcze trochę podkręcić normę.
Komunikacja z team leaderami? Praktycznie nie istnieje. Próba normalnego dogadania się często kończy się odbijaniem od ściany, brakiem zainteresowania albo podejściem w stylu „nas to nie obchodzi”. Zero konkretnej rozmowy, zero próby zrozumienia sytuacji, za to mnóstwo bezczelności i traktowania pracownika jak kolejny numer do wykonania normy. ( mam na mysli teamlidera Pana D.).
Najbardziej absurdalne jest jednak to, że zamiast rozwiązywać problemy po ludzku, można zostać po prostu zwolnionym, bez sensownego wyjaśnienia i bez poczucia, że ktokolwiek próbuje uczciwie przedstawić podstawę takiej decyzji.
Atmosfera, komunikacja, podejście do pracownika i sposób zarządzania — wszystko to pozostawia bardzo dużo do życzenia. Człowiek nie czuje się tam jak pracownik, tylko jak maszyna, która ma wykonywać coraz większą normę i najlepiej się przy tym nie odzywać.
Jeżeli ktoś szuka miejsca, gdzie można normalnie porozmawiać, zgłosić problem i zostać potraktowanym z szacunkiem, to moje doświadczenie z tą pralnią jest dokładnie odwrotne.
Jedno wielkie rozczarowanie. Dużo wymagań, mało szacunku i jeszcze mniej normalnej komunikacji.