To co się dzieje w tej klinice to jest jakiś głęboki PRL i jawne łamanie elementarnych zasad szacunku do człowieka. Współczuję młodym dziewczynom, które tam pracują. Nie dość, że jedna z lekarek wiecznie drze na nie jape i trzaska drzwiami przy ludziach, to szefowa stoi obok i udaje, że nie widzi problemu. To jest zwykłe znęcanie się psychiczne nad młodymi osobami, które dopiero się uczą! Oficjalna skarga do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) w sprawie mobbingu i warunków pracy w tej placówce jest już w drodze i bardzo dobrze. Mam nadzieję, że inspektorzy zrobią tam porządną kontrolę i nałożą takie kary, że szefostwo w końcu nauczy się kultury i szacunku do pracowników. Omijać to miejsce szerokim łukiem!”