Cieszę się, że na portalu Gowork można w końcu przeczytać o warunkach panujących na oddziałach Matsuoka w Poznaniu, a konkretnie o kierowniczce - Pani Katarzynie.
Pytając o opinię współpracowników na początku mojego zatrudnienia kilka osób powiedziało mi, że " Kasia Cię lubi od początku albo nie i będziesz mieć pod górkę".
Ciągle słyszy się o "budowaniu zespołu" i tylko się słyszy, nic z tego nie wychodzi. Wprowadzanie chaosu, ciągle zamieszania, wciskanie gdzie się da klientów na serwis, żeby coś im załatwić na cito, co dezorganizuje pracę zarówno salonu i serwisu.
Kiepska atmosfera. Chodzenie na przerwy pojedynczo, co w przypadku braku czasu na rozmowy na salonie jest ważne w kontekście budowania relacji z ludźmi i po prostu dobrego samopoczucia dzięki rozmowom z nimi, bo rozmowy na salonie między sobą nie są mile widziane. Pracownicy serwisu nie mają z tym problemu, bo zawsze o konkretnej godzinie szli sobie wszyscy i w dobrej atmosferze zjeść. Ty pędraku z salonu siedź sam i jeszcze odbieraj telefon jak ktoś do Ciebie dzwoni, bo Cię szukają.
Ogólnie Pani Katarzyna zupełny brak profesjonalizmu. Do pracy przynosiła sporo życia prywatnego, kłótni z mężem. Od jej wejścia wiesz jak się zachowywać i jaką wersję dziś będzie serwować. Wszystko na już albo na ostatnią chwile. Absolutny brak poszanowania granic pracowników. Typowe korpogadanie o tworzeniu zespołu.
Ogromna rotacja i to naprawdę nie bez powodu. Bez rzucania mocnych słów - pracownikom, którzy od samego początku było wiadomo, że nie zostaną na stałe często byli traktowani po macoszemu. Przydzielano im obowiązki, które nie należały do nikogo z zespołu i były poniżej kompetencji stanowiska np. Czyszczenie szklanych witryn (nawet i po kilka razy, bo przecież są smugi, a jak ktoś nie umie wyczyścić szklanej witryny to na pewno nie nada się na salon(?))
Przez natłok pracy i obowiązków u Pani Katarzyny, nigdy nie wiadomo jak zareaguje na zadane pytanie, a zadać pytanie trzeba, bo np jest się handlowcem i konkretną wiedzę ma jako kierowniczka tylko ona.. Raz coś powiesz - żart. Powiesz to za 5 minut - obelga i obraza.
Nie wiem jakim cudem tak długo tam wytrzymałem. Moim bohaterem bym człowiek, który został zatrudniony i po kilku godzinach wyszedł wymyślając jakieś kłamstwo.
Księgowo radzę uważać - nadgodziny rozliczane w ramach premii uznaniowej..
Pracownik pracownikowi pracownikiem.. Czyli są osoby, które potrafią każdą najmniejszą głupotę przekazać kierowniczce oczekując uznania(?).
Nigdy nie mogłeś wiedziec, komu można ufać. Dochodziło do bardzo zabawnych sytuacji, gdy np. Jeden pracownik podkłada nieprawdziwą informacje, a za godzinę kierowniczka chce z nim o tym porozmawiać. Cyrk na kółkach.
Obietnice finansowe i awansu bez pokrycia. Obietnice o rozliczanie nadgodzin..
Brak regulacji obowiązków - handlowcy zajmujący się pracą biurową. Asystenci z nadmiarem obowiązków na kilka stanowisk..
Najgorsze było zakładanie, że można pracownikowi wejść na jego czas wolny. Pracownicy serwisu punkt 16 wychodzili z pracy, ale Ci salonowi MUSIELI zostać ile było potrzeba do zakończenia danego zadania, bo np. Księgowa sobie życzy mieć do konca dnia. Oczywiście fakt zostania nigdzie nie był dokumentowany.
Nie dajcie się wplątac w grupę na messengerze. Ciągle wiadomości poza czasem pracy.. Do niektórych handlowców wręcz wymóg o kontakt poza pracą, bo przecież sprzedają to to są ich sprawy..
Moim ulubionym wspomnieniem jest jak w niedzielę o 23 Pani Katarzyna zapytała się na grupie o rozmiar koszulek na jakieś tam targi, a jej podwładny (ŁJ) napisał do mnie w prywatnej wiadomości, żebym jej odpisał xD
Przez ciągły stres wynikający z atmosfery ta praca jest dla mnie osobiście skreślona. Coś jak w niezdrowym domu - gdzie humor jednego z rodziców decyduje o nastrojach wszystkich domowników. Tylko, że to nie rodzic, a Pani Katarzyna, nie dom, a salon.. Nie da się tak funkcjonować na dłuższą metę. Nie jest tego warte. Duża rotacja nowych pracowników (często rezygnują nawet i po kilku dniach) tylko to potwierdza. Dziwne, że zarząd woli zatrudniać nowy zespół zamiast zmienić kierowniczkę, której jest to wina - bezsprzecznie.
Żeby nie wyjść w tej opinii wyłącznie z minusami, wspomnę o kilku plusach.
-pracownicy serwisu - jak znajdziesz z nimi vibe to każda wizyta na serwisie poprawia humor
- dobra kawa
- przerwy mogly być czasem dłuższe i nikt nie robił problemu, że np. Siedzisz 25-30 minut odpoczywajac i jedząc, ale to wiadomo - jak ktoś będzie miał łatkę obiboka na salonie to jak tylko go nie ma 10 minut to dzwonienie i pytanie gdzie polazł
Dziękuję za przeczytanie. Wierzę, że to miejsce może się zmienić, ale potrzebny będzie ktoś do tego odpowiedni, kto nie rozmawia o problemach z pracownikiem wzajemnie się przekrzykując, ktoś kto jednocześnie nie jest kierownikiem, handlowcem, od ubezpieczeń, od umawiania serwisu.. Nie da się tak, po prostu się nie da.