F08.02.2025 06:50
Były pracownik
Na szczescie juz tam nie pracuje. Chociaz inne osoby z firmy byly bardzo fajnym, zgranym zespolem, tak niestety szef wprowadzal atmosfere bardzo niesympatyczna atmosfere.
Wymgal tego, zeby przez 8 godzin pracy (lub wiecej) nie komunikowac sie z innymi pracownikami (chyba ze mailowo, niewazne, ze ktos siedzi np. obok ciebie) mial problem, jak ktos robil sobie przerwe, albo sie odezwal, nawet jezeli dobrze wykonywal w tym czasie swoja prace i nie przeszkadzal innym pracownikom. W jego glowie cos sie uroilo, ze jest inaczej. Pracodawca nie ma prawa zabronic komunikacji w miejscu pracy.
Wymagano ode mnie nierealnych wynikow (mam na mysli czas na ich realizacje), nadrabiania cudzych zaleglosci, ktore nie byly zwiazane z moim stanowiskiem (oczywiscie jednoczesnie realizujac swoje obowiazki), do tego dlugie, czesto malo merytoryczne spotkania, ktore zabieraly z dnia sporo czasu z obowiazkow, na ktore z tego powodu wiecej czasu sie nie dostawalo. I nagle okazuje sie, ze na zadanie masz 1,5h mniej i jedynym rozwiazaniem tego jest zostac ten czas dluzej w pracy - ale nieodplatnie.
Kazano mi tez nagle wrecz przejac stanowisko innej osoby, ktora zajmowala sie czyms innym i slyszalem pretensje, ze po 2-3 dniach nie osiagam takich wynikow, jak ona, gdzie nawet w pelni nie zostalem nauczony i wdrozony. Podkreslam, bylem zatrudniony na inne stanowisko.
Nienormowany czas pracy? Zapomnij, ze skonczysz wczesniej, ale nieplatne nagodziny i zabieranie pracy do domu bylo standardem. Niestety to nie byly jednorazowe sytuacje.
Do tego brak szansy na rozwoj, bo szef boi sie, ze ktos moze miec wiekszy autorytet od niego. Ja mialem, zganijcie dlaczego juz tam nie pracuje.