Wpłaciłem zadatek, firma nie wywiązała się ze zlecenia, po licznych kłamstwach i coraz to nowych bajkach odstąpiłem od umowy i zażądałem zwrotu zadatku. Mimo wezwania środki nie zostały zwrócone. Stąd też sprawa trafiła do sądu. Kolejną kwestią jest przywłaszczenie pieniędzy, jak twierdzi sam sprzedawca, nie ma środków na zwrot pieniędzy, zostały więc sprzeniewierzone. Firma działa w ten sposób, że pobiera zaliczki/zadatki na poczet realizacji zamówienia finansując tym samym bieżącą działalność. Z góry wiadomo, że termin realizacji nie zostanie dotrzymany, a kolejne kłamstwa potwierdzają złą wolę. Zachodzi tu uzasadnione podejrzenie przestępstwa z art. 286 kodeksu karnego. Także prokuratura ma już co robić. Kolejna sprawa to taka, że sprzedawca w relacjach z klientem będącym konsumentem posługuje się kwotami jak się potem okazuje netto. W przypadku rozliczenia gotówkowego nie jest wystawiana faktura końcowa, gdyż firma "optymalizuje" podatki po prostu nie płacąc VAT i CIT należnego.