Skrajna amatorka i niekompetencja, wręcz głupota, chociaż nie chcę tutaj obrażać- ale ludzie, są jakieś granice.
Przełożony siedzi za kasą przy stoliku i je obiad a ty obsługujesz klientów. Toksyczna atmosfera.
Towar stoi na ziemi, ale "nie stoi na ziemi".
Nie ma mikrofalówki (no ok, zdarza się) od pracownika usłyszałem, że mikrofala jest niezdrowa (skąd takie informacje? Jakieś badania?) ale jest PATELNIA (To raczej smażenie na patelni jest niezdrowe).
Ten sam pracownik wielce zdziwiony bo przełożony każe mu wystawiać paragony za gaz. (Ta stacja nie zawsze wystawiała paragony)
Inny pracownik sprzedawał wódkę nieletnim dziewczynom ("Ale bez papierosów"- jakby to czyniło go lepszym)
Chore.
Trzeba bardzo uważać, bo właściciele chyba nie znają prawa. Najpierw umowa, potem praca.