Nie o Kaltenkirchen, lecz o Neumunster ale jedno i to samo. W biurze siedzą Flip i Flap, z tego co mówią to jeden bardziej dyplomatyczny, ale nie wiem czy osoba trzymająca butelkę piwa za komputerem i napychająca sobie pod wargę snusy, gdy pracownik stoi przed nim z problemem może być dyplomatyczna. Zacznijmy od plusów - mają ładne mieszkania, z tym raczej nie trafisz źle, chyba że na patologicznych mieszkańców- współpracowników których zatrudnia ta cudowna agencja. Co za tym idzie, zdzierają za te mieszkania krocie, prawie 400e za pokój jedynkę? Mieszkanie dwuosobowe idzie za tyle wynająć i nie mieszkać z patolą. I na tym plusy się kończą. Z zarobkami to nie wiem, idzie wyciągnąć 1500, ale na innej firmie osoba robiąc nadgodziny i pełen miesiąc dostawała 1300, powiedzcie mi jak. Bo biuro nie potrafi wytłumaczyć. Drugi z duetu, patriota, przyjechał do Niemiec założyć agencję i (usunięte przez administratora) rodaków, bo w polsce nie wyszło. (Spójrzcie na jego plakat na ścianie nad biurkiem i posty na fb i odpowiedzcie czy taka osoba może nazywać się patriotą)
Owszem, załatwia wszystko, meldunek, wymeldowanie, mieszkanie, ubezpieczenie, brakuje czegoś na mieszkaniu? Spoko, Sławek dowiezie w ciągu godziny, ale naprawdę nie warto, nie za te grosze co oferują, a codziennie podjeżdżają pod firmę innym samochodem, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.