Moim zdaniem pracodawca swoją pozycję zawdzięcza bardziej sprzyjającym okolicznościom i układom niż własnym kompetencjom. Nie wynika to z doświadczenia czy profesjonalizmu, lecz raczej z zaplecza, które dostał na starcie. Niestety zamiast skupić się na rozwoju firmy i pracowników, woli podkreślać swoją wyższość.
W kontaktach z zespołem często daje się odczuć protekcjonalny ton i brak szacunku do ludzi, którzy wykonują codzienną pracę. Arogancja i chęć pokazania, „kto tu rządzi”, sprawiają, że atmosfera w firmie staje się bardzo napięta i zniechęcająca.
Z mojego punktu widzenia to miejsce pracy, w którym trudno o motywację, stabilność czy normalne relacje. Firma nie rozwija się dzięki realnym umiejętnościom zarządzania, ale jedynie dzięki wsparciu spoza organizacji – a to nie daje dobrych perspektyw ani dla pracowników, ani dla samego biznesu.