Hej, może ktoś się wypowie jak kiedyś wyglądała praca jako Trener personalny / Trenerka personalna na umowie zleceniu? Były szkolenia i mentoring oraz praca w małym zespole, co podobno dawało dobrą atmosferę. Wymagana była chęć nauki, a pozytywna energia była mile widziana. Czy praca bez pustych dyżurów naprawdę się sprawdziła?