W tym kiosku, podobnie jak w innych tego typu placówkach, zasadą jest, że każdy klient sam nabiera sobie jarzyny i owoce do wiszących w kilku miejscach plastikowych torebek. Następnie podchodzi do kasy. Część towaru, który leży blisko niej, nakłada sprzedawczyni.
Ja również jestem klientką, której sprzedawczyni wykrzyczała, że nie będzie mnie obsługiwać.
Sklep nie ma prawa odmówić klientowi sprzedaży towaru, niezależnie od jego koloru oczu, skóry, narodowości czy płci. Sklep nie może sobie wybierać klientów, których chce lub nie chce obsługiwać.
Jedynym wyjątkiem są sklepy monopolowe, gdzie nie obsługuje się nieletnich i osób pijanych.
Proszę przeszkolić sprzedawczynię, jak należy traktować klientów (z których się żyje), że sprzedawczyni nie może krzyczeć do klientów i odmawiać klientom sprzedaży.
Ponieważ kiosk jest doskonale zaopatrzony, jest duży wybór świeżych jarzyn i owoców, będę nadal w nim kupowała. Natomiast nie będę znosić aroganckiego zachowania sprzedawczyni i jeśli znów niewłaściwie mnie potraktuje, zgłoszę to do odpowiednich organów.