Na wstępie chciałam serdecznie pozdrowić Wojtka, który w tej firmie nie pracował oraz nie napisał tej opinii! ;) (wiem stąd, bo od 27.11.23 pracowałam w tej firmie)
Polecam zacząć pracę u pana prezesa i jego żony jeśli nie przeszkadza ci brak szacunku, okropna i idąca w złą stronę wyższość ze strony „pracodawcy”, firmy januszex, zakłamanie oraz gdy traktują was jak (usunięte przez administratora)- jeśli tak, to firma właśnie dla ciebie.
Pracodawcy nagadują głośno na innych pracowników, nawet oskarżając ich, że firma jest przez nich stratna na 30 tysięcy. Opowiadają o byłych pracownikach przedstawiając ich w złym świetle. Możesz liczyć się z tym, że z tobą będzie tak samo.
O docenieniu pracownika zapomnij, premii tam nie dostaniesz, a w premii świątecznej otrzymasz jedno wielkie nic.
Na rozmowie o pracę dałam jasny komunikat, który został zaakceptowany przez obie strony - umowa zlecenie, bo jest korzystniejsza dla obu stron, ale praca musi być na PEŁEN ETAT. Zostały przedstawione mi godziny pracy, które nijak miały się do pełnego etatu, natomiast usłyszałam zdanie „ale zawsze na koniec ten pełen etat wyjdzie”. No cóż, okłamali mnie, bo dowiedziałam się od osoby trzeciej, że jestem zatrudniona na niepełen etat.
Kwestia braku komunikacji i przekazywania informacji w tej firmie pomiędzy żoną, a mężem jest na porządku dziennym. On mówi jedno, ta mówi drugie. Masakra.
Tak samo na porządku dziennym jest ciągłe przewijanie się nowych osób w firmie, które szybko odchodzą - to chyba o czymś świadczy?
W mojej krótkiej kadencji w tej jakże pożal się Boże „profesjonalnej” firmie zdarzyła się sytuacja, w której chciałam dobrze i zostać godzinę dłużej (czekałam na końcu zmiany prawie 2h na teksty w gotowym formacie, które miały zostać przetłumaczone i planowałam przepisać je ręcznie, bo oczywiście miały być „na wczoraj”), więc zadzwoniłam do zleceniodawcy z pytaniem czy mogę tak zrobić - odpowiedź była twierdząca. Za chwilę zadzwoniła jego nic niewiedząca, ale jakże najmądrzejsza żona z pretensjonalnym tonem, powtarzając się jak zacięta płyta, że nie ma zostawania po godzinach w tej firmie. A i podobno „nie wyrobiłam się z robotą”, co jest obrzydliwym kłamstwem i mi uwłacza. Jestem człowiekiem rozumnym, można było inaczej się odezwać.
Poprosiłam więc o rozmowę, bo po pierwsze - nie podobał mi się jej ton rozmowy i na to nie zasłużyłam w żadnym stopniu, po drugie - kwestia etatu musiała zostać wyjaśniona. Miałam nadzieję na dojrzałą rozmowę, ale mocno się rozczarowałam. Żona prezesa ciągle mi przerywała, przekrzykiwała, mówiła podniesionym, znowu pretensjonalnym tonem, była arogancka. To, co mówiłam, nie docierało, odbijało się jak od ściany. Na zwrócenie uwagi odnośnie jej postawy i tonu stwierdziła, że „taki mam sposób bycia, taka jestem, musisz z tym ŻYĆ”. Profesjonalność na najwyższym poziomie. Nieodpowiednia osoba, na nieodpowiednim stanowisku.
Dodatkowo zrobili ze mnie debila, że nie było mowy o pełnym etacie na zleceniu, że ta kwestia tyczyła się umowy o pracę.
Gdy nie byłam dłużna i w ten sam sposób zaczęłam prowadzić rozmowę, uslyszałam, że jestem „chamską” i „bezczelną” osobą i ona nie chce współpracować z takimi ludźmi - zachęcam do spojrzenia w lustro i przejść przez autorefleksje.
Z takim traktowaniem pracownika jeszcze się nie spotkałam. Bezczelność, chamstwo, arogancja i brak szacunku - tak mogę to podsumować.