Jak już ktoś wyżej napisał - nie ma w tym absolutnie nic dziwnego, że ten PSEUDOserwis ma takie opinie jakie ma i to nie tylko tutaj.
Na naprawę najprostszej cyfrówki Nikona czekałam 3 miesiące (aparat po upadku przy wysuniętym zoomie - skrzywiony obiektyw). Uzbroiłam się w cierpliwość, w międzyczasie trzy razy kulturalnie przypominając się im telefonicznie. Ostatni kontakt skończył się zapewnieniem z ich strony, ze zadzwonią 'w następnym tygodniu', po czym minęły dwa i zadzwoniła do mnie dziewczyna z pretensją kiedy odbiorę aparat z naprawy?!! Na co ja odpowiedziałam, że chętnie bym odebrała, gdybym tylko wiedziała, że jest już gotowy do odbioru. Na to ona, że pewnie nie doszedł do mnie SMS z informacją, a nie dzwonili, bo mają problemy z zasięgiem. WTF?! Pojechałam na Kijowską 11 w celu odbioru, laska wydaje mi aparat i prosi o sprawdzenie czy działa, ale z ich baterią, bo moja się wyładowała... Działał. W serwisie z "ich" baterią. Niestety do momentu, aż postanowiłam naładować "moją" baterię w domu. Zero kontaktu, aparat nie działa, nie ładuje, nic. Wróciłam na następny dzień, tym razem po zapoznaniu się z opiniami w internecie na temat tej żałosnej firmy (szkoda, że tak późno). Laska zaczęła mi wciskać kity, że pewnie uszkodzone jest wejście USB czy coś. Powiedziałam jej, że pewnie raczej podmienili mi baterię, a ona o tym USB wciąż, więc poprosiłam ją, żeby w takim razie zechciała sprawdzić czy na "ich" baterii moja ładowarka będzie ładować. Niestety nie była zainteresowana sprawdzeniem tego, zupełnie olała moją sugestię. Spisała kolejny formularz zlecenia. Powiedziałam, że mam nadzieję, że nie będę musiała czekać kolejnych 3 m-cy i zapłacić kolejnych 190 zł za ich żenujące partactwo, ta odpowiedziała, że "też ma taką nadzieję". SŁUCHAM?!! Mieli się odezwać w sprawie tej reklamacji dziś, póki co cisza.
SZCZERZE ODRADZAM jakikolwiek kontakt z tym serwisem, robią z ludzi idiotów, wyciągają kasę. Nie rozumiem jak można przykładać rękę do takiego czegoś? Nie wstyd tym ludziom, którzy tam pracują, właścicielowi?!! Bo ja bym się spaliła ze wstydu, choćby na miejscu tej laski co tam siedzi i wciska kit mniej ogarniętym w temacie osobom, takim jak ja. Niestety większość uświadamiających wniosków przychodzi do głowy już po wszystkim, a alert w głowie powinien mi się zapalić zanim zostawiłam u nich 190 zł za odbiór niesprawnego aparatu. Dodatkowo aparat wrócił do mnie bez jednej śrubki w obudowie, której nie było już jak aparat oddawałam, na co zwróciłam uwagę przy zostawianiu aparatu. Jak można zwrócić aparat jako naprawiony, bez jednej śrubki? Partactwo.
Czekam aż się łaskawie odezwą z informacją co mają zamiar zrobić dalej z moją reklamacją. Jeśli nadal będą kombinować i ściemniać z pewnością tego tak nie zostawię. Choćbym miała stracić czas i nerwy, pójdę z tym wyżej. Nie może tak być, żeby jakiś bezczelny złodziej okradał ludzi.