banzie07.07.2024 17:10
Były pracownik
Masakra, wykorzystywanie pracowników zarówno masażystów jak i recepcji. Masażystki pracują niekiedy 7 dni w tygodniu bez mozliwosci przerwy całe dnie. Oczywiście zarobki na poziomie minimalnym za ich niebotyczny wysiłek i wyrabianie dwóch etatów w ciągu miesiąca. Nie ma tam czegoś takiego jak „choroba”. Nawet gdy jesteś na łożu śmierci to musisz przyjść do pracy bo liczy się tylko hajs dla właścicieli… Masażystki przyjmują klientów chore i roznoszą zarazki!!!
Nie do zniesienia są ciągłe rozkazy dla recepcji dotyczące wciskania ludziom jak największej ilości produktów i usług - tu się liczy jedynie sprzedaż. Upychanie klientów z minimalnymi przerwami 5 lub 10 minut aby zarobić jak najwięcej i notoryczne skracanie masaży. Ktoś przychodzi na zabieg 60 minut a w rzeczywistości samego zabiegu jest może 45 minut. Jedynym dodatkiem do pensji jest procent od sprzedaży kosmetyków. Na premie nigdy „nie ma pieniędzy”…
Oczywiście nie można nabijać na kasę gotówki - ciekawe kto w wypadku kontroli skarbówki zapłaci mandat recepcjonistki, bo raczej właściciele nie będą się poczuwać.
Na umowę o pracę nie ma co liczyć, bo na tyle salonów ma ją może jedna osoba. Niesamowita rotacja pracowników skutkuje ciągłymi błędami w zapisach lub raportach. Codziennością jest wydzwanianie w dni wolne do pracowników, bo ktoś się rozchorował a recepcja musi funkcjonować. I co najlepsze nie przyjmują odmowy. Tzn odmówić możesz ale musisz się liczyć wtedy ze zwolnieniem z dnia na dzień. A hitem jest podglądanie i PODSŁUCHIWANIE (!) na kamerach. Tutaj nie ma się co starać, bo nikt tego nie doceni a będą jedynie zwalać na Ciebie więcej roboty (daj palec, wezmą całą rękę i jeszcze ją upier…)
Aż dziwne, że jeszcze żaden salon nie był kontrolowany przez sanepid, skarbówkę lub PIP…