Dwóch "szefów". Pierwsza rozmowa z rzeczywistym szefem była w porządku, zakończyła się słowami "na pewno dostanie Pan tą pracę". W trakcie zauważyłem że nie przyjrzano się mojemu CV, musiałem palcem pokazać że posiadam doświadczenie którego drugi "szef" twierdził że nie mam. Druga rozmowa, już z dwójką "szefów", po tym obietnica odpowiedzi następnego dnia roboczego - odpowiedzi nie otrzymałem, telefonów nie odbierali. Dzień później sms że nie są zainteresowani. Drugi "szef" mało ogarnięty, przerywał i nie dawał dokończyć odpowiedzi na zadane pytania, po czym nie rozumiał że robiłem takie rzeczy, na dużo większym poziomie niż wymagane. Więc druga rozmowa już nie najlepsza, pełna arogancji bez uprzedniego przeanalizowania mego CV. Praca nie jest na Nowosielskiej, tylko pod adresem Sobolewo 2 w Sobolewie k. Białegostoku (niewidoczny na google - to jest na terenie firmy Wertis części samochodowe). Najniższa krajowa, szefowie wymagają odwiedzania wszystkich 60 klientów w max 3 dni, więc szykujcie się na intensywną pracę jako nienawidzony przedstawiciel (jaki sklep chce być nawiedzanym przez przedstawiciela tej samej firmy 2x w tygodniu?). Osobiście miałem już na to wizję i nieraz w życiu rozwijałem biznesy, a dziś dowiaduję się że zmienili zdanie. Trochę frustracji, ale to możliwie znak żeby nie zatracać się w takim biznesie. Powodzenia temu który dostanie tą robotę - będzie naprawdę potrzebne.