Z danymi tego gabinetu wystawione są fikcyjne faktury, które pozwalały defraudować zarządowi Toruńskiego Towarzystwa Ochrony Praw Zwierząt miejskie dotacje na kastrację kotów. Weterynarz twierdzi, że części z nich nie wystawił. A co z pozostałą częścią? Zapytany czy zgłosił oszustwo organom ścigania, blokuje rozmówcę, nie odpowiada na pisma ani nie udzielił informacji dziennikarzowi. Zamiast wydać oświadczenie, że nie ma z tym nic wspólnego, kręci i unika kontaktu. Moim zdaniem ma. Odpowiednie organy to sprawdzają. Nie polecam.