Pracowałam w tym miejscu jako animator zabaw dla dzieci. Moja praca w tym miejscu trwała około 3 miesięcy, jednak już po tym czasie wiem że nie polecam ego miejsca nikomu. Na podpisanie umowy czekałam prawie miesiąc czułam się zbywana. Umowa z resztą bardzo zręcznie skonstruowana, 28 godzinowe szkolenie jest odpłatne, jednak pieniądze za nie dostaniesz dopiero po 2 pełnym miesiącu pracy.
Kontakt z szefową bardzo w moim odczuciu utrudniony (telefoniczny wręcz niemożliwy zawsze trafiałam na pocztę głosową) pozostaje SMS jednak nie zawsze jest gwarancja otrzymania odpowiedzi. Zaczynając pracę w tym miejscu musisz się liczyć z tym, że będziesz musiał się prosic o materiały do pracy. Bardzo często spotkałam się z sytuacją w której przyszłam na zmianę prowadzić urodziny albo warsztaty i nie miałam balonów, kończyło się zazwyczaj na tym że balony mi na ostatnią chwilę przywozili, jednak z pretensjami do animatorów że nie powiadomili o braku balonów (co zazwyczaj było nieprawdą). O farby do malowania twarzy musiałyśmy czekać pomimo próśb prawie 2 miesiące.
Piniata to stary karton obklejony bibułą który jest w tak złym stanie, że momentami wstyd było z nim wyjść na salę. Byłyśmy też podejrzewane o podjadanie cukierków do piniaty oraz oskarżane o to że sypiemy ich do piniaty za dużo.
Bardzo zniesmaczył mnie też temat przekąsek dla dzieci na przyjęciach urodzinowych, jeżeli ciastka i chrupki nie zostaną zjedzone przez dzieci na urodzinach to są chowane do kartonu, następnie wystawiane na kolejną i kolejną imprezę urodzinową, z dosypanymi świeżymi.
Na sali często bywało zimno nie tylko w moim odczuciu bo bardzo często zwracali mi na to uwagę klienci, poza tym w moim odczuciu sala zabaw dla dzieci jest po prostu brudna, kurz na zjeżdżalniach bywa widoczny z daleka. W deszczowe dni w konstrukcji do zabawy jest mokro, powodem są prawdopodobnie dziury w dachu o których dowiedziałam się od innych pracowników (innej animatorce mówili, że wentylacja cieknie) podobno problem ten występuje już któryś rok z rzędu i nikt z tym nic nie robi, poza wyłożeniem mokrych miejsc ręcznikami papierowymi, które dzieci ochoczo wyrzucają z góry konstrukcji na podłogę robiąc niezły bałagan (oczywiście to nie wina dzieci), oświetlenie też nie jest w najlepszym stanie, część lamp nie jest nawet włączana bo najzwyczajniej w świecie mrugają (po co naprawa, lepiej nie włączać).
Podobno pracownicy kawiarni nie mają badań z sanepidu (sama jak się później dowiedziałam również powinnam mieć, jednak przy rekrutacji nikt mnie o tym nie informował) zrezygnowałam jednak z robienia badań bo wiedziałam że złożę wypowiedzenie.
Jak odmówiłam szefowej uczestniczenia w imprezie mikołajkowej organizowanej w jej drugim obiekcie (kinder parku) wspominając że w umowie mam zapisane że nie tam jest moje miejsce pracy, to usłyszałam że mam chaos w głowie. Szefowa na kamerach potrafi podglądać pracowników i pisać do dziewczyn z recepcji, że chyba sie nudzą (nawet przy minimalnym ruchu) sugerując że mamy się wziąć do roboty.
Ogólnie atmosfera pracy w moim odczuciu niestety bardzo nieprzyjemna, kontakt z szefową utrudniony i wszystko trzeba sie prosić.