Pracowałam rok temu w firmie BRUSS przez nich niestety. Ogólnie najgorszy był tam dysponent. Zero kultury i zero szacunku. W rozmowie katastrofa. Dałam wypowiedzenie , praca była za ciężka. Na moje nieszczęście się rozchorowałam. Tak, na wypowiedzeniu. Mimo to poszłam do pracy, miałam przeczucie że będą kombinować . Takie są agencje pracy, powołują się że niby jest takie prawo że nie płacą za chorobowe na wypowiedzeniu. Kierownik z BRUSS prosił abym poszła do lekarza i do domu. W dodatku mieliśmy problem z ubezpieczeniem, nie zgłosili nas do miesiąca czasu. Do miesiąca gdyby coś się stało nie byliśmy zgłoszeni w krankenkassie. Ja i moj facet. Mimo prośby kierownika żebym szła do lekarza zostałam ale dnia kolejnego nie byłam w stanie iść do pracy poddałam się . Mój facet poszedł. Ale się zaraził i musiał niestety również pójść po mnie na chorobowe . Choroba nie wybiera i nie byłam w tedy doinformowana. Gdybym była tak mądra jak teraz poszłabym do sądu pracy i oddaliby mi te grosze. Bo dla mnie to nie są duże pieniądze ale zarobione na chorobie i nieszczęściu. Ludzie ostrzegam was , jak już traficie na tą agencję przez przypadek, będziecie na wypowiedzeniu i nie daj Boże się rozchorujecie , macie prawo aby Wam wypłacili. Swoje śmieszne pismo które jest po to aby zastraszyć mogą sobie wiadomo gdzie wsadzić. Nie bójcie się walczyć o swoje . Ja byłam niedoinformowana. Mam nadzieję że karma wróci i ukara ich za to . Trochę poczekałam z opinią i będę o tym mówić