Wytrzymałam dwa lata terroru, (usunięte przez administratora) karania degradacją i odebraniem premii za L4 z powodu np grypy. Park maszynowy pozostawia wiele do życzenia- używane i wyeksploatowane w Niemczech lub innych zamykanych zakładów w innych krajach maszyny stwarzają zagrożenie dla życia i zdrowia pracowników. Ogromna rotacja pracowników, urlop w tym samym czasie dla wszystkich, brak możliwości wzięcia urlopu na żądanie a dla niektórych urlopy rozpisywane na soboty. Za wypadki przy pracy obwiniają pracowników, żeby nie dostali odszkodowań, a ofiary wywozi się na pogotowie prywatnymi autami, żeby karetka nie wjeżdżała na teren zakładu. Po 24 miesiącach poniżania i ogłupiania trafiłam do psychiatry i już nie wróciłam. Do dziś zmagam się z depresją. Myślałam, że sławnej pani Wiesławy - majstrowej że szwalni - już nie ma, ale czytam, że nadal pastwi się nad pracownikami. W&W nie przestrzega praw pracowników, ani przepisów BHP. Moja rada: OMIJAĆ SZEROKIM ŁUKUEM dla własnego dobra. Jest wiele miejsc, gdzie można zarobić takie same pieniądze bez uszczerbku na psychice. Dyrektor, kierownik,majstrowe i "pan Niemiec" nie szanowali pracowników 10 lat lat temu i widzę, że nic się nie zmieniło.