W trakcie mojej pracy w BFF niejednokrotnie zetknęłam się z opinią głoszącą, że “ta firma stoi na ludziach” - zgadzam się, można spotkać tu wiele serdecznych, uczynnych, pomocnych i szczerych osób, które są ogromną wartością dodaną spółki.
I w tym miejscu atuty BFF chyba się kończą.
Zwłaszcza, że nawet najmilsi ludzie mają swoje granice wytrzymałości, a firma jakby zawzięcie je testuje, narusza, a ostatecznie podejmuje próbę ich całkowitego obalenia.
Gdybym miała użyć jednego słowa do opisania BFF byłaby to “Frustracja”.
Poziom tej frustracji rośnie odwrotnie proporcjonalnie do średniej wieku pracowników. Może i hasło “młody dynamiczny zespół” brzmi zachęcająco, jednak w BFF stoi za nim jedna prosta idea - oszczędzanie pieniędzy na wszystkim, a zwłaszcza na pracownikach. W ten oto sposób firma z miesiąca na miesiąc pustoszeje - odchodzi wykwalifikowana i doświadczona kadra, a w ich miejsce pojawiają się młode, podekscytowane twarze, które dopiero (albo nawet jeszcze nie) opuściły mury uniwersytetu. Niestety ekscytacja szybko znika z tych młodych twarzy, gdy okazuje się, że po miłym dniu zapoznawczym zderzają się z okrutną BFF-ową rzeczywistością, w której to zostają sami sobie sterem, okrętem i kapitanem, ponieważ prawie cała załoga zdążyła już opuścić pokład.
W ten sposób BFF usiłuje łatać rozrastające się w oszałamiającym tempie dziury kadrowe za pomocą stażystów, praktykantów i świeżo upieczonych absolwentów - bo przecież przy obecnych realiach rynku pracy młodzi zadowolą się każdą pracą za minimalne wynagrodzenie na umowie zlecenia.
A co jeśli nawet młodzi rezygnują z pracy w firmie? Długotrwały wakat bez ochotników na jego zapełnienie nie jest przecież najlepszą promocją firmy. Ale spokojnie, BFF również na to ma niezawodny sposób. Wystarczy zredukować zespół, obowiązki brakującego pracownika rozdysponować między tych, którzy jeszcze zostali, a zaoszczędzone wynagrodzenie wpisać w zyski spółki, które następnie zostaną wykorzystane do promocji firmy i zachęcania tych właśnie młodych podekscytowanych twarzy do zaaplikowania na staż w BFF. W efekcie liczba pracowników maleje, liczba obowiązków pozostaje bez zmian, a jedynym elementem, który faktycznie rośnie, są oczekiwania wobec tych, którzy jeszcze nie zdążyli odejść.
Wracając jednak do frustracji.
Frustracja ta, w cyklu rocznym życia spółki, utrzymuje się na stale wysokim poziomie, jednak szczególnie wzrasta w okresie okołokwietniowym, kiedy to ktoś ważny we Włoszech ponownie uruchamia korporacyjną wersję „Koła Fortuny” i losuje kolejny powód, dla którego pracownicy znów nie otrzymają ani premii, ani podwyżek
Gdybym miała opisać politykę premiową BFF jedną metaforą, powiedziałabym, że pieniądze są deszczem, HQ we Włoszech jest dachem, grupa, do której należy BFF PL jest rynną, a Polska to zapomniany, przesuszony kwiatek stojący w rogu parapetu, który z utęsknieniem patrzy jak na zewnątrz pada.
Jednak prawdziwą studnią bez dna, z której frustrację można czerpać bez końca, pozostaje HQ we Włoszech. To właśnie w tym centrum dowodzenia podejmowane są najważniejsze decyzje biznesowe, które determinują pozycję firmy na rynku międzynarodowym. Na przykład decyzja, czy Bożenka z Działu Strategicznego Niedoboru Budżetu może wyjątkowo pracować zdalnie we wtorek, żeby po pracy zdążyć na występ swojego kota w przedszkolnym przedstawieniu.
Wniosek Bożenki oczywiście zostanie potraktowany priorytetowo i przekazany do odpowiednich szczebli decyzyjnych, a odpowiedź (przy dobrych wiatrach) nadejdzie jakieś dwa tygodnie po wydarzeniu, którego dotyczył.
Z niewyjaśnionych przyczyn nawet najbardziej trywialne decyzje wymagają akceptacji z Mediolanu. Trudno bowiem zignorować niepodważalny wpływ jednorazowej pracy zdalnej pracownika z Łodzi na wyniki finansowe międzynarodowej korporacji.
Co ciekawe, presja na obecność w biurze we wtorki i czwartki jest tak duża, że pracownicy regularnie słyszą, iż lepszym rozwiązaniem będzie jednodniowy urlop lub zwolnienie lekarskie niż wykonanie dokładnie tej samej pracy z domu, bez generowania opóźnień czy przestojów.
Najwyraźniej, w firmowej hierarchii wartości obecność w biurze zajmuje wyższe miejsce niż faktyczne wykonywanie obowiązków zawodowych.
No cóż, przynajmniej slogan firmy nie kłamie. BFF rzeczywiście jest bankiem jak żaden inny. To po prostu nigdy nie był komplement.