Witam wszystkich,
Już ponad rok nie pracuję we wspomnianym Saturnie, nie pisał bym tego komentarza gdyby nie koleżanka, która podesłała mi linka.
Swoją przygodę z MSHP rozpocząłem w 2011 roku jako pracownik Media Markt.
Praca stabilna, niezłe zarobki, premie, prowizje, wspaniali ludzie, przyjaciele - a to jest podstawą do tego aby do pracy przychodziło się z przyjemności (i żaden klient nie popsuł Ci humoru).
Po ponad roku pracy w MM dowiedziałem się o planowanym otwarciu nowego Saturna w Manufakturze i postanowiłem spróbować w rekrutacji. Rekrutacja odbyła się w czerwcu w hotelu Focus.
Komisja rekrutacyjna 3-osobowa (Maria - Dział HR MSHP, Wojtek - obecny dyrektor Saturna w Gliwicach oraz Sebastian - dyrektor Saturna w Manufakturze), pierwsze wrażenie - pełen profesjonalizm, fachowość, wiedza, życzliwość i od razu decyzja niczym w X-Factor "jesteśmy na tak".
Z wielkim bólem żegnałem się z obecnymi współpracownikami w MM i przyznam, że takiego pożegnania nie miałem nigdy i nigdy o takim nie słyszałem. Zwyczajnie świadczyło to o przyjacielskim nastawieniu zarówno dyrektora, kierownictwa jak i samych pracowników, promotorów a nawet koleżanek z punktu kredytowego - ta ekipa zwyczajnie była i jest niepowtarzalna.
Przyszedł czas na wstęp do Saturna i Teamtage - integracja.
Było świetnie, była praca w grupach, była zabawa i integracja.
Po czasie integracji i zabawy nastał czas budowy i zatowarowania marketu.
Wspólna praca, nadgodziny, które nikomu nie przeszkadzały...
Otwarcie marketu również było wspaniałym czasem, gdyż było takim docenieniem naszej pracy i wysiłku. Do pewnego momentu wszystko było w jak najlepszym porządku, lecz przyszedł czas grozy pokazania prawdziwego oblicza (nikomu nie ubliżając).
Zaczęło się od zwolnienia kierownika administracji (chyba nikt nie zna tak do końca powodu), następnie był awans ówczesnej asystentki na KA (nie zaglądając w cv, nie był to chyba najlepszy krok) i był to początek ówczesnych rządów. Obserwacje, wyliczanie czasu przerwy, szepty, głęboka ingerencja w obowiązki pracowników i ich sposób obsługi klienta (osobiście jestem wyznawcą zasady "obsługuj tak, jak sam chciałbyś być obsługiwany"). Niestety przyszły i kolejne zwolnienia i te z ramienia dyrektora i te samodzielne. Atmosfera pracy znacznie się pogorszyła, zaś obietnice dyrektora w pewnych kwestiach niestety były tylko słowami, propozycje były wysłuchiwane, popierane lecz nie były realizowane. Słyszałem opinie o pracy w Saturnie (jeszcze tam pracując) jako by było to takie dzisiejsze Aushwitz, uważam jednak, że jest to jednak stwierdzenie nie na miejscu, gdyż nie chcieli byśmy aby ta historia się powtórzyła. Atmosferę i pracę tą określił bym jako jawny mobing popierany przez zarząd (bo brak jakiejkolwiek reakcji i udawanie, że się czegoś nie widzi jest dla mnie przyłożeniem do tego ręki).
Z miesiąca na miesiąc było tylko gorzej (a nawet z tygodnia na tydzień), wreszcie przyszedł czas pożegnania z Panem Sebastianem, z uśmiechem na twarzy, wielką dumą i satysfakcją wręczyłem wymówienie. Panie dyrektorze gdyby cenił Pan sobie dobrych pracowników (tak jak Pan stwierdził podczas rekrutacji) to zapytał by Pan dlaczego odchodzę prawda? Niestety po prostu przyjął Pan wymówienie pytając tylko czy przychodzę jutro do pracy czy już nie. Moim sukcesem była odpowiedź, że przychodzę (Pan poniósł kolejna porażkę), bo i tak miałem jeszcze pracować 3 dni przed urlopem a koleżanek z działu nie chciałem zostawić z ogromem pracy. Nie pracuję już w Saturnie i powiem szczerze, że jeśli tak ma wyglądać praca w dzisiejszym wielkim holdingu, który kiedyś świadczył o fachowości człowieka, zapewniał stabilność, należycie wynagradzał - to ja dziękuję. Rynek pracy jest jaki jest, każdemu życzę aby miał dobrą pracę, współpracowników i mógł sobie pozwolić na normalne spokojne życie. Wiem, że są jeszcze w Polsce dyrektorzy, którzy są ludźmi i mimo nowych założeń holdingu traktują pracowników z należytym szacunkiem i wcale nie muszą w charakterystyczny sposób się witać pokazując tym samym "ja tu jestem Panem a Ty tylko...". Zwyczajnie jest to zbędne gdyż ważniejsza jest dla nich dobra atmosfera pracy i komfort.
Ta wypowiedz nie miała za zadanie nikomu ubliżyć a jedynie ukazać rzeczywistą prawdę o tym jak jedna czarna owca potrafi zabarwić inne, zmanipulować i wykorzystać dla własnej korzyści.
Na koniec chciałbym pozdrowić wszystkich wytrwałych pracowników Saturna w Manufakturze.
Wielu z Was nie chodzi już po tym niebieskim dywanie tak jak ja, lecz są Ci którzy mają rodziny, dzieci i muszą żyć. Więc apeluję do wszystkich, którzy mają wpływ na to co się wokół nich dzieje (niektórzy mają nadzwyczajny, ale nie chcą nic zmieniać) jednak to od Was zależy w jakich warunkach będziecie pracować, możecie coś zmienić i dążcie do tego. Wiem, że ciężko bo czasy są jakie są, lecz nie zawsze ktoś kto przeszedł każdy