Pracowałem +/- 2 lata i 7 miesięcy na stanowisku doradcy klienta w sklepie stacjonarnym, byłem przylenoszony na 3 różne lokale (z własnej woli) i jak każda praca i tu są pewne wady i zalety.
Pozwolicie państwo, że zacznę od zalet. Pierwszą i najważniejszą kwestią jest samoorganizacja, brak jakiegokolwiek menadżera czy innych krawaciaży nad uchem sprawiało, że w pracy można czuć się swobodnie a jakieś uczestnictwo w zgryzotach szefostwo-pracownicy lub pracownicy-pracownicy można było się od takowych odciąć wyciszając grupę na komunikatorach . Sprawdzone działa, polecam :)
Pomoc innych pracowników z biura lub innych lokali nie zawodził w trudnych sytuacjach, wystarczył jeden telefon i działamy z złośliwościami systemu , który lubił się zbuntować w najmniej odpowiednim momencie, czyli regularnie gdy w lokalu jest duży ruch (usunięte przez administratora)t czytaj klientów.
Sam fakt przebywania zmiany samemu jako obsługa w lokalu też dawał poczucie wyższej odpowiedzialności oraz stwarzał pozory bycia osobą bardziej potrzebną niż monter kierunkowskazów w BMW .
Z wad niestety irytujące, pozbawiające możliwość realizacji własnych zainteresowań w cywilizowanych godzinach swoich zainteresowań, czas pracy w większości lokalu są otwierane o godz. 10 i tak do pięknie wyglądającej godziny 18 . Przerwy wedle uznania ale nie mają większego sensu żeby zamykać się w lokalu by zjeść w spokoju bo karteczka "zaraz wracam" na środku drzwi jest dla zwierząt (klientów) niewidzialna i kończyło się to w 99.9% przypadków (usunięte przez administratora) w klamkę, że mało nie wypadła wraz z drzwiami i framugą.
Kwestia wynagrodzeń to podstawa minimalna krajowa , później pojawiły się bonusy za audyt ale podejrzewam, że do dziś jest to dość dziurawa sprawa z sporą ilością wad w samej organizacji. Ale nie ma co wymagać milionów w pracy do której jedyne co jest potrzebne to sprawna para rąk i umiejętność używania mózgu.
No właśnie, używanie (usunięte przez administratora) to był i może dalej jest problem tyczący się nowych pracowników zatrudnionych w zasadzie od 4 kwartału 2022 . Jak na grupie pomocniczej regularnie pojawiały się pytania "nowych" o szkiełka lub grzałki,konkretnie ich nazwy gdzie widnieją ich nazwy na pudełkach to we mnie się gotowało, trafiało się też sporo (usunięte przez administratora) którzy potrafili zawalić całą grupę pytaniami o kwestie techniczne urządzeń "poj.baterii i zbiornika , wymiary czy waga albo sposób nalewania liquidu itd.) czyli rzeczy które są opisane na pudełku każdego egzemplarza ale jaśnie bezmózg życzy sobie alby mu napisać bo on szukać nie chce :V to samo się tyczyło reklamacji, byłem kilkukrotnie ofiarą lenistwa bo koledze z najbliżej położonego lokalu nie chciało się szukać kartek do reklamacji to z partyzanta wysyłka klienta ok 450 metrów dalej do najbliższego lokalu żeby tam złożył ów reklamację. I ostatnia chyba najgorsza rzecz w tej pracy jaka była to zwierzęta "klienci" dominująca większość to pseudo prawnicy chodząca banda imbecyli którym można powtarzać w kółko to samo i ani słowa nie zapamięta, wszystko niby robią dobrze a grzałki się przepalają, ciągle pretensje bo trochę technologii jak skan kodu QR i już ręce im się rozchodzą na boki xD albo trudności w prostej matematyce gdy mówi się wam , że jednorazówki to nieopłacalny biznes, "gwarancja do bramy i się nie znamy" itd , klika minut po wyjściu wracacie bo wam się ojoj zepsuła i wielce żądania od nas za wasze braki pod czaszką . Zajrzenie do instrukcji obsługi, a po co , lepiej przyjść, bełkotem z ust (bo większość z was jak ma pretensje to zadania nie potrafi ułożyć) stosujecie zagrywkę, że niby specjalnie wam uszkodzoną wersję sprzedaliśmy, tak sami , że niby sprzęty na gablotce są używane lub uszkodzone i przychodzą "specjalnie" oznaczone żeby trafiły na wystawkę choć wielu z was na bank wiedziało jak pracownicy ściągają folię z nich i wkładają do gablotek, ale "niee bo to specjalnie dajo takie , i taniej taniej Panie może jakiś rabat ?" Oczywiście 1 sprzęt w cenie 2 taki można dać najwyżej. Cyrków przy tłumaczeniu stopnia rozcieńczania nikotyny w liquidach bo to książkę idzie napisać o tym .
Podsumowując to nie podejście pracodawcy, nie wypłaty ani nie inni pracownicy którzy mają swoje zadania i nie zawsze odpiszą po 10 sekundach. Tylko godziny pracy i (usunięte przez administratora) (klienci) były powodem odejścia z SOFLY