Witajcie, była kiedyś oferta na stanowisko kierowca ciężarówki z zarobkami od 8000 do 9500 zł. Trzeba było mieć prawo jazdy C+E i kartę kierowcy. Atutem były jednodniowe trasy po Polsce i to, że pauzy weekendowe wypadały w domu. Dodatkowo każdy miał przypisany własny samochód.
Jak się pracowało na takich warunkach? Czy faktycznie wypłaty były zawsze terminowe i bezproblemowe? Jak wyglądało podejście szefa do kierowców i atmosfera w firmie?