Absolutnie nie polecam pracy, u pani Małgorzaty Bartczak - Żelazko.
Praca na czarno. Bez żadnej umowy.
Wielkie wymagania właścicielki restauracji.
Niskie płace. Trzeba się prosić o przelew pieniędzy. Pieniądze z wypłaty z ręki do ręki (nie na konto, przelewem).
Do tej pory zalega mi z wypłaceniem pieniędzy. Znika, nie odbiera telefonu.
Właścicielka bardzo roszczeniowa, głośna, nieprzyjemna.
Co innego mówi na rozmowie kwalifikacyjnej, w trakcie pracy wychodzą „kwiatki i niespodzianki”.
Nadużywa swoich kompetencji.
Osób pracowitych nie nagradza, chwali osoby leniwe.
W knajpie było brudno.
Pajęczyny, niewytrzepane chodniki, przewody od ekspresu do kawy brudne, okna zakurzone.
Jedna osoba pracowita robi wiele rzeczy, reszta młodej kadry kręci się, bawi telefonami, wyjścia na papierosa czy do toalety po kilkanaście razy.
Właścicielka nie zwraca im uwagi.
Widocznie jej taki układ pasuje.
Podsumowując, nie warto z tą panią pracować.
Wiele od innych, mało od siebie.