Pacjent10.02.2021 17:52
Inne
Zgłosiłem się do lekarza z problemem proktologicznym. Konieczna była poważna operacja i została wykonana prywatnie za kilka tysięcy złotych. Po operacji zorientowałem się, że Pan Kościński nie usunął jednej zmiany. Jak później stwierdził, "musiał nie zauważyć". Nie dziwi mnie to, bo przed operacją nie rozmawiał ze mną i nie zaznaczył sobie co ma do zrobienia. Podczas procesu gojenia wystąpiły komplikacje: nagły krwotok z miejsca operacji i ból. Z rejestracji na ul. Słonecznej zdobyłem kontakt do lekarza, który jak się okazało był na urlopie, nie pozostawiając wcześniej informacji na wypadek problemów, ani lekarza, który mógłby go zastąpić w razie komplikacji. Nie udało mi się dodzwonić, na smsa nie otrzymałem odpowiedzi. Zostałem z problemem sam.
Na kolejnej wizycie, która możliwa była dopiero po powrocie lekarza z urlopu, poinformowałem o problemach i próbach kontaktu. Pan Kościński odpowiedział, że tak dostał wiadomość. Szkoda, że nie zareagował. Pokazałem miejsce problemu, lekarz stwierdził patrząc mi prosto w oczy, że wszystko jest w porządku. Gdy zapytałem co z pominiętą w czasie operacji zmianą, Pan Kościński przewracając oczami kazał mi „ściągać gacie” na środku gabinetu, do którego w każdej chwili ktoś mógł wejść. Pokazałem miejsce, o którym mowa i dowiedziałem się, że tam nic nie ma, chociaż guzek był wyczuwalny palcem. Gdy próbowałem kontynuować rozmowę o problemie, lekarz siedział do mnie tyłem i przeglądał na parapecie okna jakieś koperty z pieniędzmi.
Sprawa nie dawała mi spokoju i byłem przekonany, że coś jest nie tak, w miejscu operacji czułem ból i ucisk. Następnego dnia po wizycie u Pana Kościńskiego poszedłem prywatnie do proktologa. Lekarz od razu stwierdził, że to nie mogło się zagoić, bo w środku jest stan zapalny. Proktolog musiał mi to rozciąć i oczyścić, po czym znów dochodziłem do siebie przez kilka tygodni.
Nie mogłem zrozumieć jak Pan Kościński mógł zapewniać mnie, że wszystko jest w porządku. Jeśli następnego dnia po wizycie stwierdzono nieprawidłowości zakończone zabiegiem, to dzień wcześniej Pan Kościński też musiał o tym wiedzieć i nie zareagował. Przy próbie zdobycia dokumentacji medycznej okazało się, że nie jest to możliwe i po kilku dniach dostałem jakieś nieczytelne świstki pisane na kolanie. Wszystko na osobnych karteczkach, a część dokumentacji z placówki NZOZ Klinika Promienista zaginęła. Nagle po kilku dniach cudownie się znalazła, oczywiście nie w kartotece, tylko na osobnej kartce.
Problem był również z wystawieniem L4 po operacji, musiałem zwrócić się do innego lekarza z prośbą o pomoc w kontynuacji zwolnienia.
Zdecydowanie nie polecam tego lekarza, a informacje zawarte w tej opinii mogę potwierdzić dokumentacją medyczną i nie tylko. Sprawa tak naprawdę powinna trafić do sądu.