BKJ22.08.2019 10:42
Inne
Byłam umówiona na 20-tego , to był wtorek na 14,00 ; po pierwsze żadnych najmniejszych komentarzy, że nie będę obsłużona o tej godzinie na którą byłam umówiona , ale to był najmniejszy drobiazg w porównaniu z tym co się działo dalej;
1) w "salonie" klimatyzacja włączona na 16 stopni; zimno jak w psiarni- a te kobiety siedzą na fotelach z mokrymi głowami;
2) właścicielka (chyba - nie znam) zajęła się moimi włosami, szarpała dość energicznie , a przy tym fornalskie komendy , typu: " nie przechylać mi tu!, trzymać mi tu! sztywno głowę, " - prostaczka po prostu , nie zna kulturalnego języka jakim powinna zwracać się do klienta ,
3) potem ustawiły wokół mojej głowy lampy grzejące , nie spytały czy nie za gorąco ( niezłe hartowanie: najpierw chłód klimatyzacji potem piekarnik) - dałam radę wysunęłam się trochę z tego piekarnika
4) najgorsze działo się w tej ich zmywalni , toż to był sam "środek krateru wulkanicznego " lub dygestorium chemiczne " po prostu - amoniak , i inne chemikalia wygryzały się w gardło i oczy;
5) dziewczynka (chyba uczennica) zmywała mi farbę z włosów , była uprzejma ale szarpała niemiłosiernie ; następnie zlały mi głowę tzw., tonerem, a to była jakaś chemia na bazie amoniaku - nie wiem ale wydawało mi się, że takiej chemii to już się nie używa - ja od kilkunastu lat kupuję farby bezamoniakalne; no cóż, CHICAGO najprawdopodobniej jest tyle lat do tyłu- choć nazwa zakładu wskazywałaby na nowoczesność i profesjonalność ; zostawiły mnie z tym świństwem na mokrej głowie w przeciągu gdzie prosto na głowę wiał strumień lodowatego powietrza z klimatyzatora. To się nadaje do kryminału! Te dziewoje są skrajnie nieprofesjonalne i nieodpowiedzialne , a te kobiety, które tam chodzą zupełnie nieświadome . Poprosiłam o okrycie głowy i jakoś wytrzymałam. Nie miały przewidziane tego w procedurze , bo nie wiedziały czym mają mi okryć głowę: najpierw ręcznikiem frotte , potem szybko go zdjęły i nakryły ręcznikami papierowymi i folią ;
6)Po tej gehennie chciałam jak najszybciej wyjść . Najpierw suszyła mi włosy uczennica a potem zajęła się mną ta właścicielka ( chyba -nie przedstawiła się ), oczywiście zakomenderowała, że musi mi " naciągnąć " włosy ponieważ inaczej nie będzie mogła ich wyrównać. Moja głowa już puchła o szarpania a włosów wyrwały mi więcej niż ja przez dwa lata mycia i czesania. Mam długie włosy , a te dziewoje nie zwyczajne z takimi pracować; z miejsca namówiły mnie na skrócenie o dobre 15 cm - gdyby nie to, to pewnie krew by mi się lała z głowy. Naciągnąć !!!Zupełny brak profesjonalizmu : za co ona ma te dyplomy ? Ona nie wie, że przez takie zabiegi niszczą strukturę włosa. Widocznie nie wie, bo narzekała, że ona sama ma słabe włosy i takie cienkie, ( na początku wizyty) , a ja jej na to odpowiedziałam , że "pewnie za dużo pielęgnacji :))" - nie zrozumiała oczywiście przesłania mojej uwagi.
Tak więc jakoś mi wyrównała -bez zabiegu naciągania i wysuszyła.
6) Przyszło do płacenia: 230 zł - oczywiście nie zawahała się by wydać paragon; dałam 240 zł gotówką , wydała 5zł mówiąc dziękuję i życząc zdrowia.