Na budowie wszyscy pijani łacznie z "majstrem", jak chodził to się zataczal. Butelki po wódce znajdowalem jeszcze długo po zakończeniu budowy. Szef chamski, odnosi się do pracowników i do klienta gorzej jak do psów, większość ekipy pracuje na czarno. Partacza nawet prosta robotę, wiedza o budownictwie rodem z lat 60. Nigdy więcej takich " Fachowcow'. Kiepsko ale za to tanio.