Firma działa pod wieloma nazwami. Najbardziej znana jest jako „Sofex“. Biura są w Poznaniu, Gdańsku, Olszynie, Toruniu i Solcu Kujawskim. Jeżeli znajdziecie ogłoszenie typu call center/branża oponiarska, to będzie to właśnie ta „cudowna” firma.
1. Finanse
Najniższa krajowa plus jakaś suma „pod stołem”. To wbrew pozorom trafne określenie, bowiem pieniądze wypłacane są z reklamówki, która raz w miesiącu dowożą do biura. Pracownicy dostają gotówkę do ręki, po tym jak odczekają swoje w kolejce. Do wypłaty dochodzi dodatek świąteczny w grudniu w wysokości 100 zł! Stawki za nadgodziny i święta są niskie. Do tego dochodzą jednak premie ilościowe/jakościowe - bardziej na zasadzie kto zrobi więcej, bo o jakość tam i tak nikt nie dba - jest to również 100 zł do podstawy. Nikt nie wie jak ta premia jest rozdzielana, proszę się jednak nie dziwić, jeśli jej ktoś mimo wszystko nie otrzyma. Osoby które jednak dostaną taką premię, biorą udział w dodatkowym losowaniu. Tak! Bonus obejmuje 2 bilety do kina i 100 zł do wykorzystania na jedzenie w knajpie. W firmie wszedł również zwyczaj rzucania ludziom bananów, pomarańczy i winogron w ramach podziękowań za prace. Warto wspomnieć na koniec o zwolnieniach lekarskich. Jeżeli zdarzy się komuś pójść na dłuższe zwolnienie, bądź zachoruje mu dziecko, to będzie przez następny miesiąc zlizywał tynk ze ściany, a nie jadł. O zarobkach w firmie się nie rozmawia, głównie dlatego, że Ci którzy robią mniej zarabiają więcej od tych, którzy mają znacznie szerszy zakres obowiązków.
Można zatem powiedzieć, że to praca dla studentów, ale ci rezygnują z reguły po trzecim dniu szkolenia. Brak umowy na stałe. Ludzie przenoszeni są z jednej „firmy” do drugiej. Umowa o pracę, która zawiera się na połowie kartki A4 najlepiej daje świadectwo tego, jaka to jest firma.
2. Zakres obowiązków.
Stałego zakresu obowiązków nie ma, chociaż na początku pracodawca twierdzi coś innego.
Ludzie przestawiani są jak pionki niezależnie od tego czym się zajmują. Kierownictwo próbuje w ten sposób kompensować swoją niekompetencję. Wszystkie „dziury” zapychane są na bieżąco. Jeżeli jakiś dział się nie wyrabia, to obowiązki narzucane są z reguły tym, którzy nie mają na dany temat zielonego pojęcia. Bywało też i tak, że ludzie musieli nagle pracować z językiem, którego nie znają. Człowiek ma po jakimś czasie wrażenie, że przychodzi do piaskownicy a nie do pracy. Czysta dezorganizacja. W jednym momencie robisz jedno, a w drugim momencie okazuje się, że coś innego jest jednak ważniejsze.
W tej firmie nie wystarczy jednak pracować w kilku działach. Do obowiązków pracownika należny również odkurzanie, sprzątanie biurek, wynoszenie śmieci i pewnie w niektórych biurach również czyszczenie kibla. Brawo prezes!
Brak szkoleń. Ludzie obsługujący klientów nie maja często pojęcia o nowo wprowadzonych produktach. Pracownicy są „szkoleni“ a następnie odmawia się im przejścia do innego działu. Pracownicy są „szkoleni“, ale dostępy systemowe dostają po miesiącu, czasami i trzech. Bywa tak, że szkolenia odbywają się w weekendy. Przykładów jest wiele, najczęściej jednak o swoje szkolenie każdy musi zadbać indywidualnie.
3. Atmosfera w pracy
Atmosfera w biurach jest subtelnie mówiąc napięta, a wynika to głównie z punktu drugiego. Firma traktuje pracowników jak chłopów pańszczyźnianych, próbując każdą dodatkową zmianą jeszcze bardziej ich upodlić. Jako przykład można tu podać skrócenie przerw w sezonie zimowym do absolutnego minimum, najbardziej ucierpieli przy tym oczywiście pracownicy linii, gdyż nie można było się praktycznie ruszyć od biurka. Szefostwo robi w tego typu sytuacjach to co potrafi najlepiej, czyli łaskę, uważając, że ratuje ludziom życie pozwalając im pracować. Należałyby się tutaj dodatkowe pieniądze za szkodliwe warunki pracy.
4. Kierownictwo.
Kierownictwo mówi jedno, robi drugie, a myśli trzecie. Argumentacją na poziomie przedszkola, głupkowaty uśmiech, bezradność, nieudolność. Brak jakiejkolwiek kompetentnej osoby, która mogłaby w tej firmie coś zmienić. Jeśli kogoś interesuje kwestia mobbingu, to BYŁ on w większości biur, teraz zdarza się sporadycznie.
5. Kariera.
Brak szans na awans albo jakikolwiek rozwój osobisty. Rotacja BYŁA swojego czasu spora, teraz zaglądają tam jedynie listonosz.
6. Praca zmianowa i urlopy.
Godziny 6-14 i 14-22 z tygodnia na tydzień. Firma jest w stanie dostosować się do potrzeb studentów, nie zawsze jednak do potrzeb matek z małymi dziećmi. Ta pierwsza grupa jest faworyzowana, gdyż na jej plecach firma utrzymywała się przez ostatnią dekadę. Konieczność dostosowywania się na bieżąco do studenckich grafików nauczyła kierowników elastyczności w kwestiach urlopowych. Chociaż jeden plus.
Nie dajcie swoim znajomym i swojej rodzinie wd