Czas na szczerą opinię o tym wymyśle firmopodobnym
Nazwa firmy wybitna, ale bardziej znana jest ze współpracy z Orlenem w Krakowie.
Po przeczytaniu opinii pana Stalingrada muszę coś dodać od siebie i opisać swoje wrażenia z tego dziad-transu.
Zacznijmy od szefa, pana A.
Niby elegancko ubrany, jeździ dobrym autem, a codziennie walczy, żeby firma jakoś się toczyła — byle jak, ale do przodu, bo przecież „jakoś to będzie”. Zezwalanie na jazde wózkiem bez uprawnień? BHP lubi to. Ogólnie ma swoich przydupasów, nie lubi prawdy, rozwiązywania problemów ani zarabiania. Zdarzyło się nawet zapomnieć opłacić ZUS-u pracowników , ale to tam szczegół, spokojnie przy kontroli z ZUS-u nagle zaczeło sie podpisywanie umów o prace z przed 8 lat nawet :)
Miły szef kończy się jak nie idzie już po myśli szefostwa, na pytanie pracownika czy bedzie zrobiona klima w aucie odp. "nie masz klimy w umowie to nie"
Teraz czas na brata szefa, pana B. — gdzie na potrzeby opinii nazwijmy go Sznita.
I jak szef zawsze elegancko ubrany, tak wjeżdża on — pan Sznita — w zapierdzianym dresie na halę, (usunięte przez administratora) powie, że grzmi, i zadowolony wsiądzie do auta.
Ogólnie typ niegroźny, pomocny . Trochę się rządzi, trochę chce być szefem, ale każdy wie, że jest tylko robolem.
Sznita jest znany z rzeczy, o których myślałem, że w tych czasach już się nie dzieją. Słynna jest jego opowieść o tym, jak narobił do kartonu na pace auta, a potem rzucił zawartością w elewację. Albo zostawianie w aucie butelki z tak zwanym „sokiem jabłkowym”, którą później pracownicy musieli wyrzucać.
Znany jest też z tego, że potrafi podmienić fotel czy kierownicę z innego auta, bo mu się spodobała.
Jest też pan mechanik R. — nazwijmy go mechanior (mam nadzieję, że się nie obrazi).
Ogólnie dobry mechanik, w porządku chłop. Czy robi na odpieprz? Tak! Ale całkiem to rozumiem — też bym nie chciał robić dobrze, gdyby stał nade mną chłop, mówił „szybciej, szybciej i taniej”, a do tego zalegał mi parę miesięcy z płatnościami.
Teraz czas na pana Skoczka K. — nazwijmy go Ząbek.
Chłop, jak wita się z szefem, zamiast najpierw podać rękę, od razu klęka. Nie ma w tej firmie bardziej podlizującego się pracownika niż on.
Sprzedawanie pracowników czy informacji do szefa jest u niego szybsze niż mrugnięcie okiem, ale rozgadywanie tajemnic szefa działa równie szybko — ale o tym może później.
Ogólnie Ząbek lubi się dowartościować, będąc stachanowcem. Robi szybko, szef go poklepie, a później szef do wszystkich : „róbcie jak on”.
Teraz czas na problem tej firmy, czyli plotki.
Najlepszy w tym, bez zdziwienia, jest oczywiście pan Ząbek wraz z koleżanką, która wygląda, jakby ją sam Hermann Göring osobiście czołgiem przywiózł.
Szef pożalił się, że ktoś z rodziny jest bezpłodny? Już ucieszony Ząbek leci przez halę to rozgłosić.
Długi szefa u mechanika? Kręcił się jak licznik od wody, strzelając tą informacją na prawo i lewo.
Ogólnie ta firma stoi plotkami, gadaniem za plecami i rozpowiadaniem wszystkich tajemnic, a szef dalej wierzy, że to wszystko wychodzi przypadkiem.
No to flota aut.
W normalnej firmie przychodzi się do pracy, odpala auto i jedzie. Tutaj problem pojawia się już w punkcie drugim, bo czy auto odpali, to loteria.
Trupy na kołach. Przejechać bez awarii — no, wyczyn. Śmierdzi w każdym aucie, syf nie do opisania, ale szef, jak to mówi: „To nie moja sprawa”.
Z bonusów można znaleźć mrówki i resztki jedzenia:)
Teraz o atmosferze.
Ogólnie na plus. Zawsze śmiesznie. minus to plotki i obgadywanie, ale pan Ząbek musi się dowartościować i udowodnić swoją „pozycję w firmie”. Szef wspaniale rozwiązuje problemy między pracownikami mówiąc "dogadajcie sie to nie moja sprawa" czy też " to nie przedszkole po co mi to mówisz".
Podsumowując
Kasa w firmie zawsze na czas — tego nie można zaprzeczyć.
Ale jak ktoś chce się denerwować w pracy, słuchać durnych pomysłów szefostwa czy wąchać smród Sznity, to idealna praca dla niego.
Każdy, kto ma IQ większe niż parapet, już z tej firmy uciekł.