Nie polecam tej przychodni to naprawdę mało powiedziane. NFZ powinien natychmiast zerwać wszelkie kontrakty z tą placówką, ponieważ w żaden sposób nie przestrzega przepisów ani obowiązujacych norm i zasad. Po pierwsze dodzwonienie się do tej przychodni graniczy z cudem. Na połączenie czeka się średnio 40 minut. Panie w rejestracji są opryskliwe, popijają kawkę i wolą rozmawiać prywatnie przez telefon niż odbierać telefony od pacjentek. W dodatku w ogóle nie przestrzegają RODO – przy wszystkich obecnych w poczekalni pacjentkach pytają głośno o nazwisko zero poszanowania prywatności. Lekarze którzy mnie tam przyjęli to jakieś kompletne nieporozumienie. Pierwszy Szanowny Pan Doktor Sławomir Jarocki z góry przekreślił mnie jako pacjentkę, jeszcze nie zdążyłam dobrze usiąść w gabinecie już zaczął mnie odsyłać w inne miejsce. Stwierdził ciążę wysokiego ryzyka i od razu mnie spławił, odsyłając do innej poradni bez żadnej pomocy. Nie założył karty ciąży nie wydał skierowania na badania laboratoryjne jedyne czym łaskawie mnie uraczył to skierowanie na badania prenantalne. Zostawił mnie bez opieki wiedząc, że poradnia do której mnie skierował może przyjać mnie za prawie 3 miesiące - poinformowany o tym fakcie kazał mi się odczepić i bezczelnie się rozłączył. Doktor Oniszczuk skolei to kolejne nieporozumienie tej przychodni, kompletnie nie szanuje czasu pacjentów. Przychodnia zapisuje kobiety co 10 minut na wizyte, a jedna wizyta trwa pół godziny, bo lekarka przez 10 minut próbuje wpisać imię i nazwisko do komputera. Ja osobiście czekałam tyle czasu na przyjęcie, że ostatecznie zostalam przyjeta po godzinie 20 - gdzie owa przychodnia jest otwarta do godziny 20:00. Zamiast badać Pani doktor woli prawić morały i wtrącać się w prywatne życie komentując decyzje o zajściu w ciąże według swoich własnych staroświeckich przekonań z epoki kamienia łupanego. Z wielką łaskawie zostałam zbadana przez tą panią, po czym łaskawie wystawiła mi karte ciąży oraz skierowanie na badania laboratoryjne - ale nie pełne, nie wiem czy wynikało to z niewiedzy o tym jakie są wymagane badania pierwszego trymestru czy z braku umiejetności obsługi komputera i co za tym idzie wystawienia skierowania na prawidlowe kompletne badania. Na koniec przychodnia w odwecie wysłała mi pismo, że zrywa współpracę i odmawia dalszego leczenia, bezczelnie zrzucając całą winę na mnie, bo było to jedyna rozwiązanie które im umożliwiało odmowę leczenia. Żeby uciec od odpowiedzialności, podali mi adres innej placówki w ktorej moge kontynuować leczenie bo takie są przepisy, jednak placówka ta w ogóle nie prowadzi kobiet w ciąży. Zostawienie ciężarnej bez opieki i bez badań to zagrożenie dla zdrowia, zachowanie całego personelu tej przychodni jaki samej właścicielki jest karygodne. Sprawa trafiła już oficjalnie do NFZ i Rzecznika Praw Pacjenta i jeśli będzie potrzeba a szczególnie w przypadku gdy wydarzy się coś złego mnie lub mojemu jeszcze nienarodzonemu dziecku trafi również do prokuratury i mediów. Przestrzegam wszystkie przyszłe mamy.