Dzień dobry,
muszę zapytać wprost: czy takie traktowanie klienta jest u Państwa standardem?
Najpierw musiałam upominać się o pieniądze za zwrócone produkty. Następnie próbowali mi Państwo wmówić, że za część z nich nie otrzymam zwrotu pieniędzy, ponieważ rzekomo to ja je pobrudziłam. Ostatecznie jednak zwrot został uznany, pojawiły się przeprosiny oraz kolejne tłumaczenia – problemy techniczne, okres wakacyjny a na pieniądze i tak musiałam czekać kolejne tygodnie.
Kolejna historia zaczęła się przy reklamacji bluzki, którą sobie zostawiłam.Reklamację uznali Państwo już na podstawie przesłanych zdjęć, a ja miałam otrzymać kod umożliwiający jej odesłanie. Na ten kod czekałam kilka dni i musiałam się o niego wielokrotnie upominać. W międzyczasie zapewniali mnie Państwo, że kod został wysłany. Tymczasem przewoźnik nie miał w swoim systemie żadnej informacji o jego wygenerowaniu i potwierdził, że gdyby kod rzeczywiście został utworzony, byłby u niego widoczny. Trudno więc uznać Państwa zapewnienia za zwykłe nieporozumienie.
Gdy w końcu faktycznie otrzymałam kod, natychmiast odesłałam bluzkę. I co dalej? Za chwilkę minie kolejny tydzień… i cisza. Żadnej informacji, żadnej reakcji, żadnego rozwiązania sprawy.
Po wszystkich wcześniejszych sytuacjach, naprawdę trudno traktować to jako serię przypadkowych pomyłek. Schemat za każdym razem wygląda podobnie: klient czeka, upomina się, otrzymuje kolejne tłumaczenia, a dopiero później cokolwiek zaczyna się dziać.
Ani razu nie zaproponowali Państwo jakiejkolwiek rekompensaty za czas, nerwy i konieczność ciągłego dopominania się o rzeczy, które powinny być załatwiane bez mojej interwencji.
Reklamację Państwo uznali, bluzkę odesłałam natychmiast po otrzymaniu wyczekiwanego kodu, więc teraz słucham już z autentycznym zaciekawieniem – co wydarzyło się tym razem?
Jaki będzie kolejny etap tej historii? Następny „problem techniczny”, kolejne nieporozumienie, kolejna wiadomość, która podobno została wysłana, choć nikt poza Państwem jej nie widział?
Czekam zatem z zainteresowaniem na najnowsze wieści.
No cóż to mój debiut jeśli chodzi o tę formę i miejsce kontaktu z firmą z którą zawarłam umowę kupna sprzedaży. Na maila nie reagujecie, może tutaj ktoś zauważy?