Zniesmaczony przyszły tata06.04.2020 17:21
Inne
Nie polecam. Ocenę wystawiam w trudnym czasie gdyż kraj pogrążony jest w stanie epidemii koronawirusem. Jednak może po krótce opowiem perypetię związane z panią Zofią. Gdy żona dowiedziała się, że jest w ciąży wybrała panią doktor jako prowadzącą, głównie po opiniach przeczytanych na tym portalu i jemu podobnych. Udaliśmy się do prywatnego gabinetu, który prowadzi w Łasku Kolumnie. Po pierwszej wizycie było wszystko ok. Pani doktor od ręki chciała wypisywać zwolnienie lekarskie z czego małżonka nie skorzystała gdyż chciała jeszcze pracować. Przepisała hormony na podtrzymanie i suplementy, zleciła badania. Mimo dobrych wyników na następnej wizycie pani doktor po raz kolejny przepisała hormony (żona się bardzo źle po nich czuła) nie wiadomo po co gdyż wszystkie wyniki były ok. Stwierdziła również, że pacjentka ma wysokie ciśnienie oraz problemy z nerkami w związku z czym chciała ją położyć do szpitala. Zaleciła również acard i leki na obniżenie ciśnienia. Kategorycznie odmówiliśmy gdyż żona ma tzw. "syndrom białego fartucha" i zawsze u lekarzy czy pielęgniarek ma podwyższone ciśnienie o czym informowała od początku. Wszystkie badania w tym prenatalne wyszły dobrze. Przez kolejny miesiąc małżonka badała ciśnienie dwa razy dziennie wszystko skrupulatnie zapisując, badania nerkowe oraz ekg wyszły prawidłowo. W domu ciśnienie w granicach 104/68 - 110/70 czyli niskie. Strach pomyśleć co byłoby gdybyśmy słuchali ślepo poleceń i brałaby leki obniżające ciśnienie. Nie zaleciła holtera ani nawet konsultacji z kardiologiem. Na trzeciej już ostatniej wizycie pani doktor dalej uparcie twierdzi, że żona ma nadciśnienie nie sprawdzając pomiarów z całego miesiąca mimo, że były pokazywane. Zerknęła tylko i z wyższością powiedziała, że u niej jest wysokie i to nie jest żaden biały fartuch! Przed badaniem ciśnienia robiła cytologię, w czasie której nie wiedzieć czemu małżonka odczuwała ból. Uparcie chciała kierować do szpitala mimo, że już wtedy o epidemi zaczęło się robić głośno. Kilka dni po wizycię ogłoszono epidemię. Pani Jaksa-Klimas pozamykała gabinet na cztery spusty nikogo nie przyjmując o czym poinformowała nas przez telefon. Małżonka udała się do lekarza rodzinnego (zgodnie zresztą z wytycznymi pani lekarz gdyż ekg nie było dla niej wiarygodne bo nie ma podpisu lekarza) dostając zwolnienie z pracy na 10 dni o czym telefonicznie poinformowała panią Zofię. W czasie rozmowy ustaliły, że umówią się na wizytę na koniec zwolnienia od lekarza rodzinnego. Niestety pani doktor odmówiła wizyty i wystawienia zwolnienia bo jest epidemia i ona się boi. A moja żona to co? Nie boi się będąc w pierwszej ciąży? Zapłakana i wystraszona nie wiedziała co ma robić. Zadzwoniłem z interwencją i pani doktor pogadrdliwie powiedziała, że nie będzie ze mną rozmawiać i nie ma możliwości wystawienia zwolnienia lekarskiego. Nie mogłem tego zrozumieć gdyż od początku na każdej wizycie sama namawiała do zwolnienia. Ja rozumiem, że pani Zofia jest już starszą osobą w grupie ryzyka zakażenia się koronawirusem ale obecnie zwolnienie wystawia się elektronicznie. Nie musieliśmy mieć ze sobą bezpośredniego kontaktu. Mimo to odmówiła. W tej chwili jesteśmy po konsultacji i badaniach u innego lekarza, który nie widzi żadnego nadciśnienia. Ciąża przebiega prawidłowo. Nie polecam z całego serca. Pani doktor nie wykazała w stosunku do swojej pacjentki (jak wspominałem wizyty były prywatne za pieniążki) żadnej empatii i zrozumienia. Nie słuchała co się do niej mówi i wprowadzała niepotrzebnie nerwową atmosferę i strach. A odmówienie wystawienia zwolnienia ciężarnej w stanie pandemi zakrawa o skandal. Obiecała wysłać pocztą wyniki cytologii, których do dzisiaj nie otrzymaliśmy. Mamy jednak nadzieję, że wywiąże się z danego słowa. Zdecydowanie nie polecam przyszłym mamusią.