U Pani doktor leczyłam zęba kanałowo. Po 2 latach u innego stomatologa, po zrobieniu prześwietlenia zęba, okazało się, że kanały zębowe zostały wypełnione tylko do 1/3 ich długości (a nie na całej) co w rezultacie doprowadziło do zapalenia. Wizyta była na NFZ. Na prośbę o znieczulenie (za które oczywiście chciałam zapłacić), Pani doktor odpowiedziała, że "takie życzenia można mieć, jak się przychodzi na wizytę prywatnie". Jakby tego wszystkiego było mało, po zakończeniu "leczenia" ząb był tak słaby, że jego część po prostu się ułamała. Wszystko to doprowadziło do tego, że leczenie kanałowe trzeba powtórzyć... ale już u innego stomatologa.